Alicia Kent wyciągnęła z szafy biały szlafrok frotte i skierowała się w stronę łazienki. Zostawiła otwarte drzwi garderoby, więc Bosch musiał odwrócić wzrok od własnego odbicia.

Walling wyszła z sypialni, a Bosch podążył za nią.

– Co myślisz? – zapytała.

– Mamy szczęście, że znaleźliśmy świadka – odrzekł Bosch. -Będzie nam mogła powiedzieć, co się stało.

– Miejmy nadzieję.

Czekając na Alicię Kent, Bosch postanowił jeszcze raz obejrzeć dom. Tym razem sprawdził ogród i garaż, a także ponownie wszystkie pomieszczenia. Nie znalazł niczego podejrzanego, choć zwrócił uwagę, że garaż przeznaczony na dwa pojazdy był pusty. Jeśli Kentowie poza porsche mieli jeszcze jeden samochód, nie było go na terenie domu.

Przeszedł korytarzem do ogrodu i patrząc na litery HOLYWOOD na zboczu wzgórza, zadzwonił do centrali, prosząc o przysłanie zespołu kryminalistycznego do zabezpieczenia śladów w domu Kentów. Zapytał też o karetkę wezwaną do zbadania Alicii Kent i usłyszał, że przyjedzie za pięć minut. Dziesięć minut wcześniej powiedziano mu, że ratownicy zjawią się za dziesięć minut.

Następnie zadzwonił do porucznika Gandle'a, budząc go. Przełożony słuchał w milczeniu, gdy Bosch przekazywał mu najnowsze informacje. Wiadomość o zaangażowaniu w sprawę służb federalnych i prawdopodobieństwie motywu terrorystycznego skłoniła Gandle'a do chwili namysłu.

– Taak… – rzekł, kiedy Bosch skończył. – Wygląda na to, że będę musiał obudzić parę osób.

Oznaczało to, że zamierzał powiadomić wyższe szczeble hierarchii departamentu o rosnącym ciężarze gatunkowym sprawy. Ostatnią rzeczą jakiej pragnąłby każdy porucznik z wydziału rabunków i zabójstw, było poranne wezwanie do biura komendanta z pytaniem, dlaczego wcześniej nie ostrzegł dowództwa przed możliwymi konsekwencjami śledztwa.



24 из 167