Kobieta przecząco pokręciła głową.

– Na pewno…?

Walling nie dokończyła, jak gdyby przestraszyło ją własne pytanie. Bosch nie miał takich oporów. Musieli dokładnie wiedzieć, co się tu wydarzyło.

– Pani Kent, czy dokonano na pani gwałtu?

Kobieta znów pokręciła głową.

– Kazali mi się rozebrać. Tylko tyle.

Bosch spojrzał jej uważnie w oczy, mając nadzieję, że będzie z nich potrafił wyczytać oznaki kłamstwa.

– No dobrze – odezwała się Walling, przerywając chwilę ciszy. -Proszę się ubrać. Kiedy przyjadą ratownicy, mimo wszystko będziemy chcieli, żeby panią zbadali.

– Nic mi nie jest – odparła Alicia Kent. – Co się stało z moim mężem?

– Nie jesteśmy pewni – rzekł Bosch. – Gdy się pani ubierze i przyjdzie do salonu, powiemy pani, ile wiemy.

Przytrzymując narzutę, w którą była owinięta, Alicia Kent ostrożnie podniosła się z łóżka. Bosch zobaczył plamę na materacu i pomyślał, że albo oddała mocz ze strachu, albo za długo czekała na ratunek.

Zrobiła krok w kierunku garderoby i zachwiała się, tracąc równowagę. Bosch skoczył naprzód i chwycił ją, zanim upadła.

– Dobrze się pani czuje?

– Tak. Chyba trochę kręci mi się w głowie. Która godzina?

Bosch zerknął na cyfrowy budzik na szafce nocnej po prawej stronie łóżka, ale wyświetlacz był pusty. Zegar nie działał albo był wyłączony z sieci. Nie puszczając Alicii Kent, przekręcił prawą rękę i spojrzał na zegarek.

– Dochodzi pierwsza w nocy.

Poczuł, jak jej ciało się napina.

– Boże drogi! – krzyknęła. – Tyle godzin… gdzie jest Stanley?

Bosch przesunął ręce na jej ramiona i pomógł jej stanąć prosto.

– Porozmawiamy o tym, kiedy się pani ubierze – powiedział.

Niepewnym krokiem podeszła do garderoby i otworzyła drzwi.

Do zewnętrznej strony ich skrzydła było przymocowane lustro. Gdy Alicia Kent je uchyliła, Bosch zobaczył w nim swoje odbicie. Przez moment zdawało mu się, że ujrzał w swoich oczach coś nowego. Coś, czego nie było, kiedy spojrzał na siebie w lustrze przed wyjściem z domu. Wyraz zaniepokojenia, może nawet lęk przed nieznanym. Uznał, że to całkiem zrozumiałe. Rozpracował tysiące morderstw, ale żadna z tych spraw nie przybierała takiego kierunku jak ta. Może lęk był stosowną reakcją.



23 из 167