– Właśnie dał mi to wszystko facet od koronera – rzekł Edgar. -Powinni skończyć z ciałem za jakieś dziesięć minut.

Bosch wziął torebkę z identyfikatorem i uniósł ją bliżej światła. Pochodził z Kliniki dla Kobiet św. Agaty. Na plakietce widniało zdjęcie mężczyzny o ciemnych włosach i ciemnych oczach, a z podpisu wynikało, że był to doktor Stanley Kent. Uśmiechał się do obiektywu. Bosch zauważył, że identyfikator był równocześnie kartą magnetyczną do otwierania drzwi.

– Często rozmawiasz z Kiz?

Edgar pytał o byłą partnerkę Boscha, która po sprawie Echo Park przeniosła się na kierownicze stanowisko do biura komendanta policji.

– Nie za bardzo. Ale dobrze jej idzie.

Bosch skierował uwagę na następną torebkę, chcąc przerwać rozmowę o Kiz Rider i skierować ją na obecną sprawę.

– Jerry, możesz mi w skrócie opowiedzieć, jak to wygląda?

– Chętnie – odparł Edgar. – Trupa znaleziono jakąś godzinę temu. Jak widziałeś na tablicach od ulicy, nie można tu parkować ani pętać się po zmroku. Kilka razy w nocy zagląda tu patrol z Hollywood, żeby przegonić ciekawskich. Tutejsi bogacze są spokojniejsi. Słyszałem, że w tamtym domu mieszka Madonna. Albo mieszkała.

Wskazał okazałą rezydencję około stu metrów od polanki. W blasku księżyca rysowała się sylwetka wieży wznoszącej się nad budynkiem. Mury były w rdzawo-żółte pasy i dom wyglądał jak kościół w stylu toskańskim. Rezydencja stała na wzniesieniu, dzięki czemu z okien roztaczał się wspaniały, rozległy widok na miasto w dole. Bosch wyobraził sobie, jak gwiazda pop spogląda władczo z wieży na miasto leżące u jej stóp.

Bosch spojrzał na swojego dawnego partnera, czekając na resztę raportu.

– Koło jedenastej przejeżdżał tędy patrol i zobaczył porsche z otwartą maską. W tych modelach silnik jest z tyłu, Harry. Czyli otwarty był bagażnik.



6 из 167