
– Nie, nie, skądże – odparł. – W zasadniczy sposób odmienił nasze życie.
– To znaczy?
– Znaleźli się dzięki niemu kilka stopni wyżej w hierarchii towarzyskiej – powiedziała chłodno Gail. – Mają się teraz czym chwalić przy kuflu piwa.
Spojrzeliśmy wszyscy na nią. Głowę trzymała tak, że nie potrafiłem określić, czy była umyślnie zjadliwa, czy tylko uszczypliwa, a sądząc z niepewnej miny jej wuja, miał podobne wątpliwości. Jednakże nie dało się ukryć, że trafiła w sedno, za co ciotka zręcznie ją ukarała.
– Gail, kochanie, czy mogłabyś zrobić nam wszystkim herbaty? – zaproponowała.
Cała postać Gail zdradzała, że zrobi to z największą niechęcią. Wstała jednak ostentacyjnie wolno i wyszła z pokoju.
– Kochana dziewczyna – powiedziała pani Hunterson. – Choć może czasem odrobinę nieznośna.
Nieszczerość odebrała jej uśmiechowi całe ciepło, a poza tym pani Hunterson uznała za konieczne mówić dalej, udzielić wyjaśnień, którymi, jak się domyślałem, obsypywała przy pierwszej nadarzającej się okazji każdego nowego gościa.
– Siostra męża poślubiła adwokata… to bardzo inteligentny człowiek… ale, wie pan… Murzyn!
– Tak – powidziałem.
– Naturalnie bardzo kochamy Gail, a ponieważ jej rodzice wrócili do ojczyzny ojca po odzyskaniu przez ten kraj niepodległości, ona zaś urodziła się w Anglii i chciała tu zostać, więc… jednym słowem mieszka z nami.
– Tak – powtórzyłem. – Na pewno się z tego cieszy.
To smutne, pomyślałem, że w ogóle odczuwają potrzebę tłumaczenia się z tego. Gail obywała się bez wyjaśnień.
– Gail uczy w szkole sztuk pięknych w Victorii – dodał Hunterson. – Rysunku z dziedziny mody.
– Projektowania mody! – poprawiła go żona. – Jest w tym naprawdę dobra. Jej uczniowie zdobywają nagrody.
W jej głosie zabrzmiała ulga, bo przecież zrozumiałem już sytuację, mogła więc sobie pozwolić na okazanie wielkoduszności. Trzeba przyznać, uwzględniwszy z dawien dawna zakorzenione przesądy, których padła ofiarą, że jej się to udało. Szkoda tylko, że wysiłek, jaki w to włożyła, był aż tak widoczny.
