
— Już nie mam telewizora — odparła dziewczyna. — Pewnie dlatego cię nie poznałam. Czy to ciekawa praca?
— Czasami. Spotykasz wielu ludzi z show businessu, co jest miłe, jeśli to lubisz. Przeważnie okazują się zwyczajnymi ludźmi. Mają swoje obawy. Nie są idealni. Niektórzy są bardzo zabawni, zarówno przed, jak i poza kamerą.
— Mój mąż zawsze mi mówił, że nie mam poczucia humoru — powiedziała. — Uważał, że wszystko jest śmieszne. Śmiał się nawet wtedy, kiedy dostał powołanie do wojska.
— I śmiał się nadal, kiedy go zwalniali?
— Nigdy go nie zwolnili. Zginął podczas niespodziewanego ataku studentów, ale to nie była ich wina; zastrzelił go inny gwardzista.
— Ile będzie mnie kosztowało wystawienie wszystkich dokumentów? Lepiej ustalmy to, zanim zabierzesz się do roboty.
— Od każdego biorę tyle, na ile go stać — odparła Kathy, ponownie zabierając się do składania. — Mam zamiar policzyć ci dużo, ponieważ widzę, że jesteś bogaty: dałeś Eddy’emu pięćset dolarów za przyprowadzenie cię tutaj, nosisz jedwabny garnitur. W porządku? — Rzuciła mu przelotne spojrzenie. — A może się mylę? Powiedz.
— Mam przy sobie pięć tysięcy dolarów — rzekł Jason. — A właściwie cztery i pół tysiąca. Jestem artystą światowej sławy; oprócz cotygodniowego programu każdego roku przez miesiąc występuję w Sands. Prawdę mówiąc, występuję w wielu klubach, jeśli tylko zdołam znaleźć jakąś lukę w wypełnionym rozkładzie zajęć.
— O rany — powiedziała Kathy. — Szkoda, że o tobie nie słyszałam; byłabym pod wrażeniem.
Roześmiał się.
— Czy powiedziałam coś głupiego? — zapytała nieśmiało.
— Nie — odparł Jason. — Kathy, ile masz lat?
— Dziewiętnaście. Urodziny obchodzę w grudniu, więc mam już prawie dwadzieścia. A ile dałbyś mi, sądząc po wyglądzie?
— Szesnaście.
Skrzywiła usta w dziecinnym grymasie.
