
Wiedział też, że przed rokiem została zatrzymana za posiadanie narkotyków. Tylko bogata i wpływowa rodzina zdołała ją z tego wyciągnąć; jej pieniądze, urok i sława nie miały żadnego znaczenia w konfrontacji z policją.
Heather była trochę przestraszona tym, co ją spotkało, ale Jason wiedział, że doszła już do siebie. Jak każdy szóstak, miała nadzwyczajną zdolność regenerowania sił. Troskliwie obdarzono nią każdego z nich, obok wielu, wielu innych cech. Nawet on, w wieku czterdziestu dwóch lat, nie poznał jeszcze wszystkich. A przecież i jemu przydarzyło się wiele — długo wspinał się na szczyt kariery po trupach innych artystów.
— Te „wystrzałowe” krawaty… — zaczął, ale w tym momencie zadzwonił telefon.
Odebrał i powiedział „halo”. Pewnie był to Al Bliss z informacjami o notowaniach dzisiejszego programu.
Okazało się, że nie. W słuchawce usłyszał dziewczęcy głos, świdrujący i piskliwy.
— Jason? — powiedziała głośno dziewczyna.
— Taak — odparł. Zasłaniając dłonią słuchawkę, rzekł do Heather: — To Marylin Mason. Po co, do diabła, dałem jej numer telefonu?
— Kim jest Marylin Mason?
— Powiem ci później. Zdjął rękę ze słuchawki.
— Tak, moja droga, tu naprawdę Jason we własnej reinkarnowanej osobie. O co chodzi? Masz taki dziwny głos. Znów chcą cię eksmitować?
Mrugnął do Heather i skrzywił się. — Pozbądź się jej — powiedziała Heather. Ponownie zasłonił dłonią słuchawkę i rzekł:
— Zrobię to; przecież próbuję, nie widzisz? — Do telefonu powiedział: — No dobrze, Marylin. Wylej przede mną swoje żale, po to właśnie jestem.
