Przez dwa lata Marylin Mason była jego protegowaną, jeśli można to tak nazwać. W każdym razie chciała zostać piosenkarką — sławną, bogatą, uwielbianą — jak on. Pewnego dnia pojawiła się w studiu podczas próby; zwrócił na nią uwagę. Ściągnięta, zatroskana twarzyczka, krótkie nogi, o wiele za krótka spódniczka — wszystko to, jak zwykle, dostrzegł na pierwszy rzut oka. Tydzień później załatwił jej przesłuchanie w Columbia Records, z ich zespołem i szefem nagrań.

Przez ten tydzień sporo się wydarzyło, ale nie miało to nic wspólnego ze śpiewaniem.

— Muszę się z tobą zobaczyć. Inaczej zabiję się i wina spadnie na ciebie. Na resztę twojego życia. I powiem tej Heather Hart, że przez cały czas sypialiśmy ze sobą — piszczała mu do ucha Marylin.

Westchnął w duchu. Do licha, był taki zmęczony, wykończony godzinnym show, podczas którego musiał uśmiechać się, uśmiechać i uśmiechać.

— Lecę do Szwajcarii, gdzie spędzę resztę nocy — powiedział stanowczo, jak do roz-histeryzowanego dziecka. To zwykle pomagało, kiedy Marylin wpadała w taki oskarżycielski, paranoiczny nastrój. Tym razem jednak tak się nie stało.

— Daję ci pięć minut na pojawienie się tu w tym twoim rollsie za milion dolarów — brzęczała mu do ucha. — Chcę tylko porozmawiać z tobą pięć sekund. Mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia.

— Cóż takiego możesz mi powiedzieć w pięć sekund, czego jeszcze nie wiem? — rzucił ostro. — Powiedz to teraz.

— Chcę, żebyś przy mnie był — powiedziała Marylin ze swoim zwykłym brakiem wyczucia. — Musisz przylecieć. Nie widziałam cię od sześciu miesięcy i przez ten czas sporo o nas myślałam, szczególnie o tym ostatnim przesłuchaniu.

— Dobrze — zgodził się, rozgoryczony i niechętny. Właśnie to usiłował zapewnić temu beztalenciu — karierę. Z trzaskiem odłożył słuchawkę, obrócił się do Heather i rzekł: — Cieszę się, że nigdy jej nie poznałaś; to naprawdę…

— Bzdura — przerwała mu Heather. — Nie poznałam jej, ponieważ postarałeś się, żebym nie miała po temu okazji.



9 из 202