
Madame obserwowała Daninę. Wydawała się jej niemal dziecinna. Bawiła się z wielkimi księżniczkami w morzu, dokazywała z nimi, zaśmiewała się i opryskiwała wodą. Aleksego traktowała z wielką delikatnością. Miała dla niego macierzyńskie uczucia, co z kolei bardzo wzruszało jego matkę. Dzieci zaskoczyło odkrycie, że Danina nie umie pływać. W karnym i dręczące surowym życiu, które prowadziła, nie miała czasu uczyć się czegokolwiek prócz tańca.
W piątym dniu jej pobytu Aleksy znowu poczuł się źle po tym, jak wstając od stołu po obiedzie, nabił sobie małego siniaka na nodze. Na dwa następne dni został uwięziony w łóżku. Danina siedziała przy nim, opowiadała mu różne rzeczy, które zapamiętała z dzieciństwa w kręgu ojca i braci, snuła nie kończące się opowieści o balecie, o jego surowej dyscyplinie i o innych tancerzach. Słuchał jej godzinami, póki nie zasnął, trzymając jej dłoń. Pomalutku wysunęła się na palcach z pokoju, żeby przyłączyć się do reszty. Było jej go strasznie żal, współczuła mu z powodu okrutnych rygorów, narzuconych przez chorobę. Był taki niepodobny do jej braci albo do chłopców, z którymi ćwiczyła w balecie, zdrowych i pełnych sił.
Aleksy był nadal słaby, ale czuł się już lepiej, kiedy obie, Madame i ona, wyjeżdżały w połowie lipca carskim pociągiem do Petersburga. Wakacje były cudowne, niezapomniany tydzień. Wiedziała, że na zawsze zapamięta tych siedem dni swojego życia. Nigdy nie zapomni zabaw i zażyłości z rodziną carską, piękna otoczenia i tego. jak Aleksy próbował uczyć ją pływać, udzielając instrukcji z krzesła na pomoście.
– Nie, nie tak, głuptasie… tak…
Demonstrował ruchy ramion, które usiłowała naśladować, a potem oboje zaśmiewali się do rozpuku, kiedy to nie wychodziło i Danina udawała, że się topi.
