– Dolina śmierci – szepnął.

W dodatku, jak się okazało, kryjówka Parkerów znajdowała się w domu położonym najdalej ze wszystkich od ulicy. W „przytulnym gniazdku” na trzecim piętrze mieli tylko poplamiony materac i zardzewiałe krzesełko ogrodowe. Na podłodze walały się opakowania z KFC i McDonalda.

Wchodząc do pokoju, Supermózg uniósł dwa pudełka gorącej pizzy i papierową torbę.

– Chianti i pizza! – zawołał. – Jest co świętować.

Brianne i Errol natychmiast rzucili się na jedzenie. Ledwo coś mruknęli na powitanie. Supermózg uznał to za brak szacunku. Rozlał wino do plastikowych kubków, podał je Parkerom i wzniósł toast.

– Za zbrodnię doskonałą.

Errol zmarszczył brwi i pociągnął dwa solidne łyki.

– Jeśli można tak nazwać to, co się stało w Silver Spring. Trzy niepotrzebne morderstwa.

– Można ją tak nazwać – odparł Supermózg. – Absolutna perfekcja. Przekonacie się.

Jedli i pili w milczeniu. Parkerowie mieli ponure, wręcz wrogie miny. Brianne zerkała na niego ukradkiem. Nagle Errol potarł szyję i zakaszlał kilkakrotnie. Potem zaczął gwałtownie łapać powietrze i coś wychrypiał. Paliło go w gardle i płucach. Nie mógł oddychać. Próbował wstać, ale natychmiast upadł.

– Co ci się stało? – zawołała przerażona Brianne.

Potem ona też chwyciła się za gardło. Czuła ogień w gardle i piersiach. Zerwała się z materaca. Upuściła kubek i obiema rękami złapała się za szyję.

– Co to jest, do cholery?! – wrzasnęła do Supermózga. – Co się z nami dzieje? Co nam zrobiłeś?

– Czy to nie oczywiste? – odrzekł lodowatym, dobiegającym jakby gdzieś z daleka głosem.

Pokój wirował Parkerom w oczach. Errol dostał drgawek, Brianne przegryzła sobie język. Oboje wciąż trzymali się za gardła. Dusili się, nie mogli oddychać. Ich twarze przybrały ciemny odcień.

Supermózg stał w drugim końcu pokoju i patrzył. Trucizna stopniowo sparaliżowała organizm, powodując ogromny ból. Zaczynało się to od mięśni twarzy, potem proces sięgał krtani, wreszcie docierał do dróg oddechowych. Duża dawka anektyny powodowała zatrzymanie serca.



9 из 184