
Dawus kiwnął głową, udając, że nadąża za moimi myślami.
– No to jak, teściu, rozcinasz te buty czy nie?
– Nie, Dawusie, otwieram je.
Pozostawiłem sztylet w pochwie i dokładnie obejrzałem rękojeść wyrzeźbioną z syryjskiego terebintu*, zamocowaną do klingi guzami z kości słoniowej. Ozdobne trójkąty zmyślnie skrywały tajny schowek, ale kiedy odnalazłem właściwe miejsce do naciśnięcia, otworzył się bez trudu. Wewnątrz znajdował się maleńki kluczyk, zaledwie igiełka z brązu z haczykiem na końcu.
– Potrzymaj je tak, żebym widział pięty – poleciłem Dawusowi.
Oględziny zacząłem od lewego buta. Dziwne szczeliny w podeszwie były brzegami wąskich drzwiczek z zawiasami po jednej stronie i dziurką od klucza z drugiej. Włożyłem w nią ów delikatny kluczyk i przez chwilę manewrowałem nim ostrożnie, aż w końcu drzwiczki odskoczyły z cichym szczęknięciem sprężyny.
– Nadzwyczajne! – szepnąłem. – Cóż za misterna robota! Taki delikatny mechanizm, a jednak dość mocny, by wytrzymać wstrząsy i ciężar ciała przy chodzeniu.
Wziąłem but z rąk Dawusa, odwróciłem tak, by słońce oświetliło podeszwę, i zajrzałem do schowka. Nic w nim nie było. Przekręciłem but i postukałem nim o otwartą dłoń. Nic.
– Jest pusty.
– Możemy go jeszcze rozciąć – podpowiedział Dawus.
Obrzuciłem go karcącym spojrzeniem.
– Mój zięciu, czyż nie powiedziałem ci, że musimy pozostawić wszystkie rzeczy Numeriusza w takim samym stanie, w jakim je zastaliśmy, aby ludzie Pompejusza nie spostrzegli żadnych śladów naszych oględzin?
Dawus skinął głową.
– Dotyczy to także jego butów! Daj mi teraz ten drugi.
I tym razem otwarcie drzwiczek schowka zajęło mi trochę czasu. Wewnątrz znalazłem kilka skrawków cienkiego pergaminu.
Rozdział 2
– Co tam jest napisane? – spytał Dawus.
