
– Wejdę na pocztę – powiedział. – Muszę odebrać klucze, papiery i wysłać trochę listów.
Shannon skinęła głową. Ani na chwilę nie spuszczała wzroku z chłopaka.
– Zaczekam.
– Gorąco tu jak licho. Upieczesz się na tym słońcu. Poza tym cała sprawa może mi zająć parę minut.
Shannon zrobiła zatroskaną minkę. Ktoś i tak musi tutaj zostać. Jeśli przyjdzie policjant, wytłumaczę mu, dlaczego musieliśmy zaparkować przed hydrantem. Idź już, tato. Nic mi nie będzie Cooper uznał, że nadszedł czas, aby pójść na pewne ustępstwa.
Kiedy przyjedziemy do domu, będziesz mogła zadzwonić do Tima. – Nie było odpowiedzi. Wiesz, tego, w którym jesteś szaleńczo zakochana.
– Mhm.
Cooper pomyślał, że pod koniec lata jego kasztanowe włosy zrobią się białe jak śnieg. Idąc po schodach przypominał sobie narodziny Shannon. Od początku wyidealizował obraz córki. Chciał ją tylko psuć i hołubić. I oto ukochana córeczka tatusia wyrosła na wielką pannicę, która prowokuje wszystkich przystojnych chłopaków na ulicy. Pomyślał, że Shannon odziedziczyła po nim pociąg do płci przeciwnej. Możliwe jednak, że tak jak jemu, uda jej się z tego wyrosnąć.
Otworzył drzwi, jednak zamiast od razu wejść do środka, rozejrzał się po niewielkiej salce. Od razu stwierdził, że zrobił dobrze, wracając. Powitała go ta sama drewniana podłoga, niewielkie okienka i zapach kleju unoszący się w powietrzu. Wszystko w Bayville robiono tak, aby trwało wieki. Również tradycyjne wartości oparły się tu działaniu czasu. Choćby dlatego, że ludzie nie żyli w takim pośpiechu.
Coop uśmiechnął się na widok Joelli w okienku. Kiedy był w szkole, uważał ją za kogoś niesłychanie ważnego. Joella trochę posiwiała, wciąż jednak nosiła okulary bez oprawek i trzymała za uchem pogryziony ołówek.
Ruda w żółtej bluzce również tu była. Stała w kolejce, trzymając w dłoni sporą paczkę. Cooper zajął za nią miejsce i uzbroił się w cierpliwość. Joella nie tylko zajmowała się przyjmowaniem przesyłek, lecz również rozpowszechnianiem plotek i klient nie miał szans odejść od okienka, jeżeli nie usłyszał wszystkich. Na szczęście tę ostatnią usługę świadczyła za darmo.
