— Ja też.

— Nie, pani z pewnością…

— Chcę powiedzieć, że też startuję, wiedząc, że nie zwyciężą — wyjaśniła jadowicie babcia. — A one powinny startować, wiedząc, że ja nie zwyciężę. Nic dziwnego, że przegrywają, skoro nie potrafią osiągnąć właściwego stanu umysłu.

— To gasi ich entuzjazm.

Twarz babci wyrażała szczere zdumienie.

— A co im przeszkadza walczyć o drugie miejsce?

Letycja nie dawała za wygraną.

— Mieliśmy nadzieję, że uda się nam przekonać panią, Esme, do przejścia w stan spoczynku. Mogłaby pani na przykład wygłosić krótkie, zachęcające przemówienie, wręczyć nagrodę i… i możliwe, że nawet zostać… no, jedną z sędziów.

— Będą sędziowie? Nigdy nie byli potrzebni. Wszyscy zwykle wiedzieli, kto wygrał.

— To prawda — poparła ją niania. Przypomniała sobie sceny pod koniec jednych czy drugich Prób. Kiedy wygrywała babcia Weatherwax, wszyscy o tym wiedzieli. — Szczera prawda.

— Byłby to miły gest — ciągnęła Letycja.

— Kto postanowił, że potrzebni są sędziowie? — spytała babcia.

— Tego… komitet… to znaczy… właśnie… kilka z nas się zebrało. Tylko żeby pokierować sprawami…

— Rozumiem. Flagi?

— Słucham?

— Chcecie porozwieszać takie małe chorągiewki na sznurkach? I może jeszcze ktoś będzie sprzedawał jabłka na patyku i takie rzeczy?

— Jakieś dekoracje z pewnością…

— Jasne. Tylko nie zapomnijcie o ognisku.

— Ależ oczywiście. Jeśli tylko będzie miłe i bezpieczne.

— No tak. Zgadza się. Wszystko powinno być miłe i bezpieczne.

Pani Skorek odetchnęła z ulgą.

— No cóż, widzę, że wszystko ustaliłyśmy — powiedziała.

— Doprawdy? — zdziwiła się babcia.

— Myślałam, że zgodziłyśmy się…

— Zgodziłyśmy? Rzeczywiście? — Babcia sięgnęła po pogrzebacz i gwałtownie szturchnęła palenisko. — Rozważę te sprawy.



14 из 44