Duchowny usiadł na wskazanym krześle.

– Potrzebuję konsultacji.

– Stolarskich? Jak trzeba, mogę dać telefony do trzech historyków sztuki.

– Raczej dendrologicznych. Mam taki dziwny kawałek…

Wyjął z teczki próbkę upiłowaną na cmentarzu. Renowator rozłożył na blacie kawałek gazety, wytrząsnął ścinek z torebki, obejrzał drewno i ostrożnie poskrobał ciemną plamę końcem noża. Potem otworzył drzwiczki piecyka, cisnął gazetę wraz z tym, co na niej leżało, w płomienie. W ślad za nią poleciały torebka i narzędzie. Podszedł do zlewu w kącie i starannie umył ręce. Gdy odwrócił się do gościa, był tak blady, że ksiądz aż się przestraszył.

– Antoś… Gdzieś ty to znalazł? – zapytał poważnie.

– Na cmentarzu…

– Rośnie?

– Tak, jest drzewo do wycięcia i… Ale co to właściwie jest?

Stolarz westchnął ciężko.

– Czasem bywa, że zdrowe z pozoru drzewo zaczyna chorować. Czasem piłuje się pień i w środku okazuje się zgniły. Bywa, że w dębach, które rosły na błocie, rdzeń pnia jest ciemny, a nawet czarny. Ale to wszystko naturalne. Z chorób się bierze albo z innej przyczyny. A to… Gadali mi o tym starzy cieśle. Są drzewa, które zabijają. Czasem rosną w gęstym lesie, czasem na cmentarzu, bywa, że w parku, jak stary. Tam wyrastają, gdzie zginął ktoś naprawdę podły albo gdzie krew padła na ziemię…

– Więc…

W palenisku coś zahurkotało, jakby między węglami tłukła się mysz. Stolarz zacisnął wargi. Do popielnika sypnęły iskry i wszystko się uspokoiło.

– Ogień wszystko oczyści… – wymamrotał, strzelając spojrzeniem na boki.

– Ale to, co pan mówi…

– Ja tylko powtarzam, co mi powiedziano. Są rzeczy na niebie i ziemi. Oj, są… Takie drzewo kryje w sobie zło. Spróbujesz ruszyć, może być z tego wielkie nieszczęście.

– Ale co to właściwie jest?

– Byt. Może rozumny nawet. Coś jakby demon wrośnięty w drzewo, uwięziony, a może tylko pasożytujący. Sam tego nie wycinaj. Nawet nie próbuj. Tu potrzeba fachowca.



10 из 326