W pana wieku, a może młodszy, tylko bardziej łysy. On miał sklep z gazetami, zaraz przy ratuszu. Dobrze mu się wiodło. Bardzo dobrze. Ostatnio dostał licencję na prowadzanie tego najnowszego totalizatora. Tylko on w Columbus dostał tę licencję. Osiemnaście dni temu przyszedł jak każdego wieczoru, usiadł na tym miejscu i zamówił dwie whisky bez lodu. Przyniosłam mu szkocką, bo przecież wiedziałam, on najbardziej lubi szkocką. To było trochę dziwne, bo on nigdy nie zamawiał dwóch kolejek od razu. Dobrze go znałam. Przychodził tutaj codziennie, odkąd pracuję. Od jedenastu lat. Postawił je obie przed sobą. Wypił pierwszą. Potem podniósł drugą, wypił szybko do połowy, wyjął pistolet, strzelił do ekranu z tym gościem od sportu na NBC. Dopił whisky, odstawił szklankę, serwetką wytarł dokładnie do sucha miejsce przy szklance, z kieszeni swojej skórzanej kurtki – bo wie pan, on chodził w tej okropnej staromodnej kurtce nawet latem – wyjął niebieską kopertę i położył przy szklance. Potem włożył lufę pistoletu w usta i pociągnął za cyngiel. Oderwało mu trzy czwarte głowy. Tą resztką uderzył o ścianę, tak na wysokości pana ramienia, i opadł na blat. Siedział tak, zanim przyjechała policja. Wzięli tę kopertę. Chciałam ją zabrać przed nimi, ale krew zalała ją całkowicie. A ja, wie pan, boję się krwi i pająków. Samotny był, mówili potem, i zwariował. Ale ja w to nie wierzę. Prawie wszyscy w tym barze są samotni, a przecież nikt się nie zabija. Na pewno miał jakieś długi.

Patrzył na nią nie rozumiejąc, dlaczego opowiada mu o odstrzelonej głowie kogoś, kto według niej miał długi. Szczególnie że on doskonale wiedział, że Michael nie z powodu długów strzelił w telewizor, a potem w swoją głowę. I w tym momencie ona, jak gdyby czując jego zdziwienie, dodała:

– Mówię to panu, żeby pan nie myślał, że my tutaj w Columbus nie lubimy obcych. Po prostu ludzie nie zbliżają się do tego miejsca, odkąd Michael to zrobił. Myślą, że to miejsce jest napiętnowane. A ja myślę, że po prostu stąd najłatwiej trafić w telewizor.



5 из 9