
Pamięta, że gdy ona tak szeptała, on wpatrywał się z uwagą w to miejsce na jej czole. Zawsze miał jakieś ulubione miejsce na twarzy kobiety, którą kochał. U Natalii był to prawy kącik ust.
– Przepraszam pana – powiedziała recepcjonistka, nieudolnie maskując zakłopotanie. – Nawet nie zauważyłam, kiedy zasnęłam. To pewnie przez tę książkę – wskazała grubą czerwoną książkę ze znakiem paragrafu na obwolucie.
– Nic się nie stało. Ma pani śliczne czoło – powiedział, uśmiechając się do niej. – Czy mogłaby pani zamówić mi taksówkę?
– Oczywiście.
Uśmiechnęła się, podnosząc słuchawkę. Podała nazwę hotelu i zanotowała na skrawku papieru numer, przedyktowany najprawdopodobniej przez dyspozytora. Podając mu karteczkę, powiedziała:
– Taksówki stają przy południowym wjeździe na parking. Jak pan wyjdzie z hotelu, to proszę skręcić w lewo, a następnie przejść na ukos przez parking do bariery przy bramie wjazdowej. Nasi goście mają w tej firmie specjalne zniżki. Niech pan da kierowcy kartkę z tym numerem. On to uwzględni w rachunku.
– Tak, oczywiście – odpowiedział, zaciskając papier w dłoni. Specjalna zniżka na dworzec Lichtenberg…
Nieoczekiwanie wstała z fotela, stanęła przed nim, poprawiła włosy, znów odsłaniając czoło i zapatrzyła się w jego oczy. Opuścił głowę.
– To ja już pójdę – powiedział cicho.
– Za drzwiami skręcił w lewo. Wyłożona kamienną kostką alejka podjazdowa do hotelu łączyła się przy klombie z wąską ścieżką prowadzącą do parkingu. Dokładnie po przekątnej kwadratowego placu zobaczył oświetloną stróżówkę przy bramie wjazdowej.
– Spała w niej starsza kobieta, ułożywszy głowę wprost na blacie biurka. Nie zauważyła go, gdy przechodził. Nie budził jej, schylił się i przeszedł pod barierą zamykającą wjazd. Po prawej stronie, w połowie na chodniku, w połowie na jezdni stała taksówka. Wsiadł.
