
W jaki sposób książka może do tego stopnia przewrócić w głowie. O 180 stopni? Absolutne przewartościowanie życia? W tak krótkim czasie? Tyle wolnych, nowych, nieznanych myśli spisanych na kartce Nie znałam się takiej.
Dlaczego ona w ogóle wpadła w moje ręce? Szczęście tkwi czasem w niewiedzy, a uświadomienie tęsknoty jest jakże bolesne! Czy czasem jest lepiej czegoś nie wiedzieć, by żyć w swoim małym państewku bez wojen, kataklizmów, w świętym, nienaruszonym spokoju? Otóż nie. Nie!!! NIE!!!!!!
Pana książka… Boli… Bardzo boli… Kłuje… chowa moją twarz w ręce, zwija w kłębek, osamotnia, ale daje w zamian „rozkochanie”, niestąpanie po ziemi, wodzi za nos, wewnętrznie otwiera, nazywa pragnienia, tęsknotę… wycisza… trochę usprawiedliwia…
Dał Pan przez nią możliwość [bezkarnego!] buszowania po wszystkich piętrach naszego Muzeum Wyobraźni…
Powiem coś Panu w tajemnicy – znowu usłyszałam w sobie potrzebę wypowiedzenia się przez muzykę…
Bardzo Panu dziękuję
Anna (e-mail: Powiedz, czujesz, że jesteś twórcą książki kultowej? I że ona już żyje własnym życiem? I wpływa na życie tych, co czytają? Odkryłam ostatnio, że to zupełnie inna książka w grudniu w fotelu wieczorem i inna w czerwcu w letnim słońcu na plaży:-) Jak udało Ci się ukryć taką nieskończoną ilość skarbów i niespodzianek, które odkrywa się ciągle na nowo i ciągle inaczej??? Jestem i chyba pozostanę jeszcze długo (albo dłużej) pod nieustającym wrażeniem. Agnieszka (e-mail: 