
Bardzo serdecznie pozdrawiam, nie wiem, czy w ogóle Pan to przeczyta, ale to chyba w ogóle nie jest istotne, prawda?
Jeżeli będzie miał Pan jednak czas i przeczyta to, co miałam mu do powiedzenia, to proszę pamiętać, że to, co napisałam, jest absolutnie subiektywną opinią, która może być daleka od prawdy lub nie…
Anna Urszula Łoś(e-mail: Pragnę wyrazić swoje skromne zdanie o Pańskiej książce. Jej niewątpliwą wadą jest sentymentalizm, krótko mówiąc, to czytadło dla rozhisteryzowanych gospodyń domowych, które szukają ukojenia w literaturze. Historia stworzona przez Pana zasługuje jednak na podziw i uznanie, którego nie zamierzam Panu szczędzić. Jest Pan mężczyzną i napisanie tego rodzaju powieści wymaga wielkiej wrażliwości, uduchowienia… Nie da się jednak ukryć, że niektóre z sytuacji są wręcz groteskowo przerysowane, zwłaszcza okoliczności śmierci Natalii. Doprawdy, czy ta biedna dziewczyna nie mogła wpaść pod pociąg?! Wybaczy Pan, ale nawet fakt, że ratowała ona życie małego chłopca, nie powstrzymuje mnie od śmiechu. Dodatkowym minusem jest zakończenie – bez nadziei na prawdziwą miłość. Dlaczego nie pozwolił Pan być im razem?! Kto wie, może unieszczęśliwiłby Pan także dziecko?! A poza tym, nazywanie dziecka imieniem dawnych kochanków to szczyt łzawych melodramacików. Mam nadzieję, że moje słowa dotarły do Pana… Sentymentalizmowi w literaturze mówimy NIE!!! Justi PS Gratulacje dla wydawcy, okładka jest zachęcająca… (e-mail: W odpowiedzi na ten e-mail napisałem: Justi, Dziękuję za czas, który podarowała Pani mojej książce. Tym bardziej że mogła Pani zrobić w tym czasie coś, co przyniosłoby Pani większą satysfakcję i większe korzyści. Widzi Pani, nieraz się zdarza tak, że granica fantazji pisarza kończy się na historiach pisanych przez samo życie. Ja nie mam aż takiej fantazji, nie jestem bowiem pisarzem, tylko informatykiem i chemikiem. Moja fantazja nie sięga poza te granice.