Pozostający pod wrażeniem strony www.

Jacek (e-mail:

Drogi Panie Januszu

Właśnie przeczytałam Pana powieść „S@motność…” i nie mogę powstrzymać się od komentarza, czytając ją, byłam na równi znudzona, zaciekawiona i ostatecznie zdenerwowana.

Zbyt dużo opisów jak rodziła się ich znajomość, zafascynowanie, aż w końcu miłość. To było nużące, zbyt mało dialogów.

Ale ponad wszystko nie trafiało do mnie jedno, w żadnym wypadku czytelnik nie może utożsamić się z bohaterami (oprócz Jima), gdyż wszyscy są tak cholernie inteligentni, piękni, wrażliwi, wspaniali, geniusze, jednym słowem nawet recepcjoniści w hotelu wyróżniają się wyjątkowo wysokim IQ. To jest przytłaczające, człowiek nagle zdaje sobie sprawę, jaki jest daleki od doskonałości, a jego wiedza znikoma. Jednym słowem można nabawić się kompleksów.

W ogóle bardzo dużo smutku i tragedii ludzkiej, zbyt dużo jak dla mnie. Szukam czegoś, co podniesie mnie na duchu, doda wiary w sens życia, wniesie trochę uśmiechu, a jednocześnie czegoś nauczy. Panie Januszu, życie jest bardzo ciężkie i ludzie nie chcą smutnych rzeczy ludzie potrzebują wiary, że jutro będzie lepiej, a Pan ma dar i możliwości, żeby im to dać.

Poza tym bardzo podobały mi się opowieści o miłości księdza i zakonnicy z Lublina (moje rodzinne miasto), opowieść o życiu Jima, z czego składa się sperma, o upodobaniach seksualnych Johna Fitzgeralda Kennedy'ego i o rozpustnym życiu największych kompozytorów, to kocham w książkach, takie wstawki, które pozornie nie mają nic wspólnego z głównym wątkiem powieści. Świetny ma Pan styl i chociaż nie bardzo podobała mi się ta książka, to z pewnością sięgnę po inne Pana autorstwa, bo sam fakt, że książka skłania do tego typu przemyśleń, to dobry znak.



21 из 102