
– Zapomniałam, Ty nie powinieneś takich rzeczy czytać.
– Nie zrozumiałem końca – epilogu – z kim on jechał się spotkać?
– Jak to nie zrozumiałeś?
– Zacząłem czytać od środka…
– To przeczytaj początek…
Wspaniale piszesz. To niesamowite spotkać takiego romantyka, który tak potrafi zakończyć opowieść. Prawdziwa, romantyczna powieść!!!
Nazywam się Robert Mordal
Mam 33 lata. (e-mail: Smutne w swej prawdziwości… Czytałem po trzy strony dziennie, zmuszając się, bo ta książka to ampułka ze śmiertelną dawką smutku. To trzeba przyjmować w małych ilościach, wtedy można przeżyć i się uodparniać na ten ból. Szukałem w książce niekonsekwencji, fragmentów kiczowatych, czegoś, co pozwoliłoby złapać dystans. I na siłę można by się czepiać paru fragmentów, ale to nic nie pomagało na ból. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego facet taki jak ja (security business, gdzie w obowiązkowych badaniach okresowych, które przechodzę od lat, już kilku psychologów i psychiatrów potwierdziło, że jestem zrównoważony psychicznie i emocjonalnie) łamie się nad kawałkiem zadnikowanego papieru? Olśniło mnie, gdy bliska mi kobieta skomentowała „S@motność w Sieci” tak: „to tylko książka, a życie jest normalne i brutalne”. Zrozumiałem, że to opowieść o tym, iż najświętsze, najintymniejsze marzenia o uczuciu do kobiety (mężczyzny) można zrealizować tylko w magie reality, np. w sieci, ale że każde wyjście z nimi w świat rzeczywisty skończy się na peronie berlińskiego dworca (ON) lub mniej lub bardziej żałosnym kompromisem z jeszcze żałośniejszą dorobioną do tego ideologią (ONA). Wszyscy płaczący nad tą książką czują to instynktownie: to książka o niespełnieniu naszych największych marzeń o miłości i o tym, że sami sobie jesteśmy winni, bo brak nam ODWAGI na prawdziwą miłość, bo boimy się – czego? cierpienia… ha, nawet potencjalnej możliwości cierpienia i uzależnienia od innego człowieka, jeszcze dobrze nie pokochaliśmy, a już się zabezpieczamy, już kalkulujemy, rozważamy (najlepsi w tym sporcie przed ślubem spisują intercyzę), dla wygody i poczucia bezpieczeństwa poświęcamy wszystko, co najświętsze. 