
Filip Kamiński (e-mail: Zatrzymując się na chwilę w tym miejscu przy recenzji Dariusza Nowackiego (krytyka literackiego, nauczyciela akademickiego, dziennikarza, poety), pozwolę sobie zacytować odpowiedź na jego krytykę w „Polityce” (21.09.2001). Nowacki nazwał pogardliwie „S@motność w Sieci” historią o cyberseksie. W odpowiedzi na tę recenzję pojawił się zjadliwie sarkastyczny, często dyskutowany na portalu Dariusz Nowacki kłamie. Wielokrotnie. Nachalnie. Nawet jeśli napisał ten tekst tylko dla wierszówki, bo spłaca mieszkanie albo chciał kupić odżywki dla swojego dziecka, to nawet to go nie usprawiedliwia. Dariusz Nowacki zszedł z Game Boya, nie udało mu się przejść do następnej rundy, mimo że miał 4 życia i za tę swoją porażkę wyżywa się na Wiśniewskim. Kłamie prawie cały czas. Ale po kolei, analitycznie. Z wypracowaniem Nowackiego na biurko, zanim wyląduje w koszu. Powoli. Skończyły się przecież wybory. Można zająć się prawdą: 1. „Jakub… to polski profesor informatyki z niemieckim paszportem w kieszeni, gwiazda światowych centrów badawczych. Zatrzymuje się w najdroższych hotelach w mieście, chodzi w nienagannych garniturach, pije tylko markowe alkohole”. Bohater powieści Wiśniewskiego nie jest profesorem informatyki. Na żadnej stronie tej książki nie można tego przeczytać. Chyba że DN ma swoją wersję. Ponieważ Nowackiego i Wiśniewskiego dzieli przepaść kultury i wykształcenia, więc nie wierzę, aby Nowacki miał inny tekst. 