
„Domek myśliwski” w rzeczywistości był bardzo wygodnym, obszernym domem, urządzonym z dużym smakiem i przyozdobionym cennymi dziełami sztuki.
Ale Marka Christiana nie słuchała już słów męża, pochłonięta rozmyślaniem nad jego propozycją. Małżeństwo Mikaela z Anette de Saint-Colombe miało dla chłopca niewątpliwe plusy. Anette była co prawda żarliwą, nawet fanatyczną katoliczką i sprawiała wrażenie cokolwiek zbyt cnotliwej, ale z tym można sobie jakoś poradzić. Mikael tu, w Szwecji, nie mógł liczyć na małżeństwo ze szlachcianką, a kupieckie córki z reguły wychowywano na okropne nudziary. Młoda Francuzeczka w potrzebie to zupełnie co innego…
– Ale ona jest starsza od Mikaela, prawda? – zapytała.
– Chyba niewiele. Może rok?
Marka Christiana zaczynała się poddawać.
– Jej opiekun wpadnie we wściekłość – powiedziała ostrożnie. – Nie możemy narażać chłopca.
– Nie, i tu właśnie pomocna nam będzie jego kariera wojskowa, nie rozumiesz? Pobiorą się w pośpiechu, po czym niezwłocznie wyślemy go do którejś ze szwedzkich posiadłości. Stale potrzeba tam młodych, silnych żołnierzy, a zwłaszcza oficerów. Zatroszczę się o jego karierę.
Ale dziewczyna musi chyba uzyskać zgodę swego opiekuna na ślub?
– Droga Marko, właśnie to usiłuję ci przez cały czas wytłumaczyć! Mikael będzie musiał wyjechać na pole chwały i nie ma czasu, by pytać o zgodę. Wiesz chyba, że konieczność nie pyta o pozwolenie.
– To trąci nieco handlem końmi, Gabrielu, ale sądzę, że znaleźliśmy jedyne możliwe rozwiązanie dla Anette. Mimo wszystko jednak najpierw powinniśmy zapytać Mikaela.
– Oczywiście. I dziewczynę.
