
– Co my zrobimy, Gabrielu? – mówiła Marka Christiana do męża. Opiekun Anette to, zdaje się, obrzydliwy stary pijaczyna z twarzą naznaczoną francuską chorobą. Nie możemy chyba skazać Anette na taki los?
Będziemy do tego zmuszeni sucho odparł hrabia Oxenstierna. Opiekun ma prawo po swojej stronie. Może decydować o losie dziewczyny, dopóki ona nie wyjdzie za mąż. Dopiero wtedy jego władza nad nią całkowicie wygasa.
Wobec tego wydajmy ją za mąż – ożywiła się Marka Christiana. Nic musimy mówić że otrzymaliśmy jego list, w którym żąda jej powrotu do Francji.
Gabriel Oxenstierna pokiwał głową, słysząc nieprzemyślaną propozycję żony.
A za kogo masz zamiar ją wydać?
– No… tego nie wiem.
Umilkła, robiąc w myślach przegląd wszystkich kawalerów na dworze. Chodziła tam i z powrotem po niewielkim saloniku, wczuwając się w rolę miłosiernego anioła, jaką przyszło jej odegrać.
Ale hrabia, podniesiony do rangi wielkiego łowczego, również się zastanawiał.
A dlaczego by nie Mikael? – zapytał w końcu.
Dziewczyna stanowi dobrą partię i jest na swój sposób ładna.
– Ale on jest przecież za młody! – zaprotestowała poruszona Marka Christiana. – W przyszłym tygodniu skończy siedemnaście lat. Nie, to niemożliwe!
– Dlaczego nie? Mikael to rozsądny, godny zaufania młody człowiek, a wiesz przecież, że jego pozycja nie jest do końca wyjaśniona. Nie jest w pełni szlachcicem ani też zupełnym nieszlachcicem. Może dostać domek myśliwski na Morby; i tak przez większą część roku stoi pusty. A ja nie zrezygnuję ze zrobienia z niego żołnierza. Mogę go wcisnąć wszędzie, jest taki wysoki i przystojny.
