
Luboŭ va ŭłasnym pachavaŭšy łonie?
Ty adlustrovak matčynym vačam,
Jaje pradviesni uspamin dzivosny.
Ty ŭciechu znojdzieš niekali i sam,
Praz vokny starasci pabačyš viosny.
Jak nie pakinieš pamiaci takoj,
Ty sam pamreš i vobraz tvoj z taboj.
4
O marnatraŭca! Spadčynu, bahaccie,
Jakija nam pryroda ŭ doŭh daje,
Ty biezrachubna tolki možaš tracić
Na asałody ŭłasnyja svaje.
Cudoŭny sknara! Dla ciabie pazyki,
Dabro čužoje — jak ułasny dar.
Kali lichviar chavaje skarb vialiki,
Jaki prybytak budzie mieć lichviar?
Handlujučy ciapier z samim saboju,
Siabie samoha ašukać ty rad.
A što ž, jak los pryznačanaj paroju
Zapatrabuje spravazdaču strat?!
Z taboju laža i krasa taksama,
Jakaja b nakš tvoj zdziejsniła tastamant.
5
Mastak cudoŭny, niezraŭnany čas,
Nam tvoryć dzivy dziŭnyja niaspynna.
I jon ža ŭsio, što zachaplała nas,
Niby tyran, zniščaje ŭ mih adziny.
Pazbyŭšy leta, jon zimu viadzie
Ŭ naš zasmučony sviet, taki zniamieły,
Dzie ani kvietki, ni listka nidzie,
Adzin prasciah sciudziony, sniežna-bieły.
I kab nie kvietak charastvo za škłom,
Začynienych u ildzianoj viaznicy,
Na cudy, stvoranyja mastakom,
Mahli b napeŭna my uraz zabycca.
Zichciennie kvietki stracili zimoj,
Ale duša ich z toj ža pieknatoj.
6
Pilnuj, kab leta i tvajho prychod
Biazlitasna zima nie zrujnavała,
