
110
Na žal vialiki, heta nie mana!
Błukaŭ ja skroź, dzie varta i nie varta
I stała mnie, jak błazniuku, cana,
Sama luboŭ mnie stała niby žartam.
Papraŭdzie, tak: ja kryva, ŭpierakos
Hladzieŭ na ŭsio, što dobraha byvaje.
Dy los mianie praz chiby ŭsie pranios,
Ty znoŭ mnie lubaj stała, darahaja.
Ja ni hrachoŭ, ni praŭdy nie taju,
Niachaj spakusa serca nie tryvožyć.
Siabie naviek tabie ja addaju,
A boh kachannia chaj mnie dapamoža, —
Kab prytuliła da svaich hrudziej,
Kab nieba stała dla mianie bližej.
111
Ja zhodzien z tym, što dola mnie nie maci.
Jana na mnie pastaviła piačać:
Prymusiła ciažkoj štodzionnaj pracaj
Dla isnavannia srodki zarablać.
Jak farbavalščyk sam afarbavany,
Taksama ja adznačan ramiastvom.
Kamu pašana, a kamu zahana
Adnym i tym ža vybita klajmom.
Ty pamažy pazbycca mnie chvaroby.
Ja vocat vypju, ŭsio, što skažaš ty.
Ja nie admoŭlusia, aby dapamahło by,
Ad samaj najharčejšaj harkaty.
Maja lubimaja! Najlepšaj rady
Ja dačakaŭsia b ad tvajoj spahady!
112
Tvaja spahada i zamiłavannie
Prykryjuć sled haniebnaha klajma.
Mnie abyjakavym ckavannie stanie,
Pakul sa mnoju budzieš ty sama.
Tvaje pachvały ci tvaje dakory
Mnie pryniasuć patolu abo žal.
Ty dla mianie adna va ŭsim prastory,
Ja pry tabie, jak zakavany ŭ stal.
Ja ad siabie adkinuŭ tak daloka
Ŭsio, što lislivasć ci chłusnia viadzie,
Kab ich i sledu nie było navokał,
