
Jak miesiac projdzie praz zaćmienni ŭsie,
Z svaich praroctvaŭ Aŭhur sam smiajecca.
Nastupny dzień ziamli ŭsioj mir niasie
Pad zasienniu alivavaha vieccia.
Tak i luboŭ maja: ŭ vianku nadziej
U viečnasć projdzie cieraz vierš sardečny.
Smierć strašnaj moža być dla tych ludziej,
Jakija z ciemry nie vychodziać viečna.
Moj hordy, niepakorny, ščyry vierš, —
Ty despataŭ usich pieražyvieš!
108
Što b ja ŭ pamiaci ludskoj znajšoŭ
Nie skarystanaje tabie na chvału?
Što novaje skazaŭ by pra luboŭ,
Kab i ciabie najlepiej prasłaŭlała?
Ničoha, peŭna! Jak u dniach byłych,
Kali my tolki strelisia z taboju,
«Lubi-maja» — hučyć z radkoŭ maich
Na novy ład malitvaju staroju.
Luboŭ adviečnuju i novuju prytym
Nie skryŭdzić čas i nie zakryje pyłam, —
Listom papiery stanie jon rudym,
Kab zapisy na im svaje rabiła.
Što nam luboŭ dała u pieršy raz,
Žyć budzie viečna, navat i biez nas.
109
Ty nie kažy, što serca ŭ paniaviercy,
Choć zmienšyŭsia ahoń, napeŭna, ŭ im.
Maja duša ŭ tvaim bytuje sercy,
Z im razłučycca — jak z saboj samim.
Kachannia dom! Pasla ŭsich vandravanniaŭ
Takim, jak byŭ, stračajusia z taboj,
Kab hańby sled pry pieršym ža spatkanni
Admyć svajoj haračaju slazoj.
Choć, jak usie, i ja z kryvi i płoci,
Ale nie vier nikoli tym usim,
Što moh by ja svajo sumlennie zbłocić
I nie viarnucca da ciabie zusim.
Na sviecie radasć mnie adna ty, cviecie?
Što biez ciabie mnie ŭ tym prastornym sviecie?
