
Što budzie žyć i biez ciabie — taboju.
17
Pavieryć chto ŭ nastupnym časie mnie,
Kali ciabie ŭ svaim prasłaŭlu vieršy?
Samo žyccio schavana u trunie,
A vierš ci moža za žyccio być lepšym?
Kab ja spramoh malunak dać krasy,
Dać vobraz tvoj z usioju pieknatoju,
Nastupny viek skazaŭ by: «Vo chłusy!
Na niebie moža tolki być takoje!»
I jak smiajalisia b tady jany
Z mianie i z arkuša rudoj papiery.
Dla ich staryja ŭsie — bałbatuny,
Jakija chłusiać biez nijakaj miery.
Ale kab syn tvoj byŭ dasiul žyvym,
Ty b dvojčy žyŭ: u vieršy raz i ŭ im.
18
Ja z letnim dniom ciabie nie paraŭnaju,
Milej, vyšej ty charastvom svaim.
Surovy viecier kryšyć kvietki maja,
I leta borzda kocicca za im.
To z nieba Voka palić nas zaciata,
To zniknie tak, što nie vidać nidzie.
Pryhožaha byvaje małavata,
Dzie vypadkovasć našy dni viadzie.
Tvajo ž nie zmienicca nikoli leta,
I smierć nie zmoža pachvalicca tym,
Što ty zabrany nazusim sa svietu:
Znajšoŭ biassmiercie ŭ vieršy ty maim.
Ty budzieš žyć, až pokul buduć ludzi,
I buduć vočy bačyć, dychać hrudzi.
19
O čas! Lvu — prytupi ty kipciury,
U tyhra złoha — z paščy ikły rvi,
Prymuś ziamlu hłytać svaje dary
I fieniksa spali ŭ jaho kryvi;
Tasuj naš hod, rabi što chočaš z im,
Kruci naš sviet, jak zdumaješ kali, —
Adzin złačyn zabaraniu pry tym,
