
Zmierzch na Naxos zapadał wcześnie. Z dala od mgieł kosmodromu powietrze pachniało intensywnie — zbyt intensywnie, jak na nozdrza Ziemian — bujną roślinnością. Miasto było jedną z typowych osad pogranicza, w których życie tętniło głównie w licznych kafejkach. Wolni Pośrednicy z Królowej skierowali swoje kroki prosto na rynek, gdzie miała odbyć się aukcja.
Sterta pudeł tworzyła niezbyt stabilną platformę, na której stało kilku ludzi. Dwóch z nich nosiło niebiesko-zielone mundury Inspekcji, jeden ubrany był w uniform ze skóry i tkaniny (strój obowiązujący mieszkańców miasta), a czwarty miał na sobie srebro i czerń Patrolu. Wszystkie zasady prowadzenia licytacji musiały być ściśle przestrzegane, nawet jeśli Naxos była jedynie skąpo zaludnioną planetą pogranicza.
Zbierający się wokół platformy tłum też nie był jednolity: nie wszyscy nosili brązowe tuniki Branży. Miejscowi również przyszli obejrzeć tę rozgrywkę. Dan próbował rozszyfrować odznaki w niezbyt wyraźnym świetle przenośnych lamp: dostrzegł człowieka z Inter-Solaru, a trochę dalej w lewo, trzech członków Konsorcjum.
Planety kategorii A i B będą pierwsze. Należą do nich te niedawno odkryte przez Inspekcję Galaktyczną, o wysokim poziomie rozwoju cywilizacji. Niektóre z nich prowadziły być może własny, wewnątrzsystemowy handel i zazwyczaj opłacało się wchodzić z nimi w kontakt. Kategoria C to planety o nieco zacofanej cywilizacji i prowadzenie handlu z nimi oznaczało większe ryzyko. Nie było na nie zbyt wielu chętnych. I wreszcie kategoria D: planety zamieszkane przez prymitywne formy życia lub nawet nie zamieszkane w ogóle. Ten właśnie rodzaj planet mógł być dostępny dla załogi Królowej.
— Cofort jest tutaj — usłyszał Dan słowa Wilcoxa. Kapitan zmełł pod nosem jakieś przekleństwo.
Dan uważniej spojrzał na skłębiony tłum. Któż z tych ludzi mógł być legendarnym księciem Wolnych Pośredników, człowiekiem o nieprawdopodobnym szczęściu, o którym opowiadało się w całej Galaktyce? Jednak w żaden sposób nie mógł go odszukać.
