
Jego słowa rozpłynęły się w ciszy, w której było coś zatrważającego; coś, czego Dan nie mógł dokładnie określić, choć doskonale rozumiał sens wypowiedzi Kamila. Ziemianie walczyli zapamiętale. Wojna Kraterów na Marsie była tylko końcówką drugich zmagań między rodzimą planetą i kolonistami. Federacja utrzymywała teraz chwiejny pokój, a ludzie Branży usiłowali utrwalić ten stan, zanim następny i bardziej morderczy konflikt zrujnuje Służbę, a być może i całą cywilizację.
Taki właśnie mógł być koniec ich niestabilnego świata, gdyby broń, którą władali niegdyś Przodkowie, wpadła w nieodpowiednie ręce. Słońce byłoby wówczas gwiazdą spopielonych planet…
— Tak, mielibyśmy problemy, gdybyśmy znaleźli! broń — Rip też o tym rozmyślał. — Ale przecież oprócz broni mogli zostawić coś jeszcze. I może! właśnie na Otchłani.
Kamil wyprostował się.
— Jasne, może pozostawili tam skarbiec z klejnotami Thorka i jedwabiem Lamgrima. Albo chociaż ich równowartość! Nie sądzę jednak, żeby Kapitan zdecydował się na takie poszukiwania. Jest nas dwunastu i mamy tylko jeden statek. Jak myślicie, jak długo potrwałoby przeczesanie całej planety? Poza tym, czy zapomnieliście już, że nasze szperacze potrzebują paliwa? Czy, na przykład, spodobałoby się wam zgubić drogę tutaj, gdzieś na bezdrożach Naxos? I czy tak łatwo byłoby wam wtedy zamienić się w farmerów, żeby przetrwać? Pewnie nikt nie byłby zadowolony…
Dan przyznał mu w duchu rację. Nie bardzo miał ochotę pakować się w taką historię. A gdyby Królowa rzeczywiście popadła w tarapaty i nie mogła wydostać się z portu z powodu braku pieniędzy? Nawet nie dostałby swojej wypłaty, żeby jakoś przetrwać i zaciągnąć się na inny frachtowiec. Jego koledzy myśleli zapewne o tym samym.
W godzinę czy dwie później Dan leżał w swojej koi i rozmyślał. Był zdziwiony faktem, że tak szybko runęły wszystkie nadzieje, które wiązali z zakupem Otchłani. Gdyby tak ta planeta okazała się być tym, za co ją początkowo uznali, albo gdyby chociaż mieli wystarczające zapasy, żeby tam dotrzeć i sprawdzić, co kupili… Ależ… — Dan usiadł nagle — był jeszcze ten drugi Pośrednik, który brał udział w licytacji! Może można by go namówić, żeby kupił od nich Otchłań z jakąś zniżką…
