— W porządku, pójdę. Ale nie wierzę, żeby to w czymś pomogło.

Dan znowu był przy włazie i patrzył w noc rozświetloną dwoma bliźniaczymi księżycami Naxos.

— Do stu piorunów, nic się nie układa!

To Kamil. Dan był jednak pewien, że tych słów nie skierował do niego. I okazało się w sekundę później, że istotnie, nie on był ich adresatem.

— Nie przeklinaj losu, póki nie masz powodów — padła odpowiedź Ripa. — Ta planeta nie jest doszczętnie spalona. Widziałeś fotografie Helu i Sodomy, prawda? Nic z nich nie zostało, tak jak powiedział Van. A ta Otchłań ma trochę zieleni. Czy pomyślałeś kiedyś, Ali, co by było, gdybyśmy znaleźli ślady po Przodkach?

— No cóż — ta myśl najwyraźniej spodobała się Kamilowi. — Ale czy prawa pośrednictwa znaczą tyle, co prawa własności takich znalezisk?

— Van powinien wiedzieć — to jego zajęcie. Ale chwileczkę — teraz dopiero Rip dostrzegł Dana — jest tu Thorson. Co o tym sądzisz, Dan? Gdybyśmy znaleźli skarby Przodków, czy moglibyśmy rościć sobie do nich prawo?

Dan zmuszony był przyznać się, że nic mu na ten temat nie wiadomo. Przyrzekł sobie jednak, że zaraz zacznie szukać odpowiedzi w taśmotece zasad i regulaminów Szefa Ładowni.

— Nie sądzę, żeby kiedykolwiek pojawiła się taka kwestia — powiedział powątpiewająco. — Czy w ogóle znaleziono kiedyś coś oprócz pustych ruin? Planety, na których Przodkowie mieli swoje instalacje, to właśnie te wypalone.

— Ciekawe, jacy oni byli — Kamil oparł się o pokrywę włazu i spojrzał na mrugające światła miasta. — Wszystkie ludzkie rasy w Galaktykach pochodzą z kolonii Ziemian. Te pięć pozaziemskich, które znamy, nie ma pojęcia o Przodkach. Jeśli pozostawili następców, to my jeszcze się z nimi nie skontaktowaliśmy. A poza tym — Kamil zamilkł na chwilę, zanim dodał: — może nawet dobrze, że nie znaleziono dotychczas żadnych instalacji. Mija dopiero dziesięć lat od Wojny Kraterów.



28 из 181