– Ten jest niezły – pan Lucjusz podniósł głowę. – Ale zrobimy to trochę godniej. Żadnego piecyka typu koza. Zaproponujemy wymianę. Prawo do skopiowania starodruku, w zamian za prawo do skopiowania piecyka.

– Choroba, to mi nie przyszło do głowy – powiedziałem ze skruchą.

– Trzeba mieć tu – Szef puknął się palcem wskazującym w czoło. – A nie tylko tu – zgiął ramię parodiując gest powszechnie znany z pokazów kulturystycznych.

– A jeśli właściciel traktatu nie zgodzi się na naszą propozycję? – zapytałem.

– Wówczas wymyślimy coś innego – powiedział Szef. – Proponuję przygotować list.

Uśmiechnąłem się w skrytości ducha. Wiedziałem już, co będę robił dzisiejszego popołudnia.

Padał deszcz, gdy za kratkę we wskazanym miejscu wsunąłem kopertę. Rozejrzałem się, czy nikt mnie nie śledzi, ale nikogo nie było widać. Wycofałem się i usiadłem na ławeczce stojącej opodal. Założyłem specjalne okulary. Ich szkła były od środka napylone do połowy srebrem, dzięki czemu mając je na oczach można było patrzeć do tyłu. Za to dużo gorzej patrzyło się od przodu. No cóż, coś za coś. Rozłożyłem sobie gazetę i udawałem, że czytam. Nie był to chyba najrozsądniejszy pomysł, bo szybko przemiękła od deszczu a potem rozpadła się. Minęły cztery godziny. W tym czasie alejką przeszło kilka osób, ale żadna nie zakręciła w stronę drzewa. Wreszcie gdy prawie traciłem nadzieję, na ścieżce pojawiła się niewysoka postać ubrana w jasną kurtkę przeciwdeszczową. Szła nienaturalnie powoli. Wyczułem w tym fałsz. Podczas deszczu nikt nie spaceruje sobie bez celu. Każdy spieszy się do domu, albo w inne miejsce gdzie może liczyć na suchy kąt i odrobinę herbaty. Postać zakręciła w stronę drzewa. Po chwili dłoń wyłowiła kopertę z listem zza siatki. Wstałem i ruszyłem szybkim krokiem w tamtą stronę. Odbiorca przesyłki nie spieszył się, nie zauważył mnie. Rozpruł palcem kopertę i czytał list. Podkradłem się bardzo cicho. Dopiero gdy byłem nie dalej niż metr od dziupli, czytający usłyszał mnie. Rzucił list na ziemię i z miejsca przyjął postawę obronną. Szeroki kaptur zasłaniał twarz.



20 из 151