
Co się dzieje, do cholery? – przebiegło przez głowę Lydie.
– Wróć do domu – powtórzyła oschle matka i odłożyła słuchawkę.
W pierwszym odruchu Lydie chciała do niej zadzwonić i wydusić prawdę, ale nie miałoby to większego sensu. Skoro matka powiedziała, że niczego nie zdradzi przez telefon, żadna siła nie zmusi jej do tego. Za to ojciec porozmawia z nią chętnie. Jednak za każdym razem, gdy Lydie wybierała jego numer, słyszała: „Połączenie nie może być zrealizowane”. Wtedy przypomniała sobie słowa matki: „Twój ojciec nie ma już biura”.
Lydie odłożyła słuchawkę i poszła poszukać swojej pracodawczyni. Donna była dla niej prawie jak siostra. W tej chwili bawiła się w pokoju z roczną Sophie i trzyletnimThomasem. Lydie pracowała tu od trzech lat. W przyszłym tygodniu miała ich opuścić.
– Czyżbym słyszała telefon? – zapytała z uśmiechem Donna.
– Dzwoniła moja matka.
– Czy w domu wszystko w porządku?
– Co byś powiedziała, gdybym wyjechała trochę wcześniej?
– Jak to wcześniej? – Donna natychmiast przestała się uśmiechać. – To znaczy kiedy?
– Dzisiaj. Wiem, Donna, że sobie poradzisz. Jestem tego pewna.
– Rozumiem, że to jakaś ważna sprawa. Jasne, że sobie poradzę.
To wydarzyło się dziesięć godzin temu. Teraz Lydie dojeżdżała do domu. Czuła się strasznie, gdy wyjeżdżała stąd pięć lat temu. Skończyła osiemnaście lat i miała pracować jako opiekunka do dzieci. Pierwsza praca okazała się niewypałem, bo pan domu miał jakieś dziwne plany związane z jej osobą. Potem trafiła do Coopersów i zaczęła się opiekować Thomasem. Dzięki temu Donna i Mike mieli czas, by zrobić karierę, jednak gdy na świat przyszła Sophie, Donna z coraz większą niechęcią myślała o powrocie do pracy. W końcu doszli z mężem do wniosku, że poradzą sobie finansowo, ale będą musieli zrezygnować z opiekunki.
– Co o tym myślisz? – Donna chciała znać zdanie Lydie.
– Zastanów się, kiedy będziesz szczęśliwsza: robiąc karierę, czy opiekując się swoimi dziećmi.
