
1 Niedziela
Czwarta po Trzech Królach
Wczoraj późnym wieczorem straszne krzyki na dole. Kosz na śmieci w kuchni wywrócony kopnięciem drzwi do ogrodu trzaskające bez przerwy. Chciałbym żeby moi rodzice wykazywali trochę więcej delikatności. Przechodzę trudny okres emocjonalny i potrzebuję snu. l tak zresztą nie spodziewam się, żeby potrafili zrozumieć, co to znaczy być zakochanym. Są małżeństwem czternaście i pół roku.
Poszedłem po południu do Berta Baxtera, ale dzięki Bogu pojechał do Skegness z wycieczką Zimozielonych. Szabla wyglądał przez okno w dużym pokoju. Pokazałem mu znak " V".
Mam nadzieję, że nie będzie tego pamiętał.
2 Poniedziałek
Matki Boskiej Gromnicznej
Pani Lucas wróciła! Widziałem, jak wyrywała z ogrodu drzewka i krzaki i ładowała je na tył furgonetki; potem zapakowała wszystkie narzędzia ogrodnicze i odjechała. Na boku furgonetki wymalowany był napis "Schronisko dla kobiet". Pan Lucas przyszedł porozmawiać z mamą, zszedłem na dół powiedzieć mu dzień dobry, ale był zbyt przygnębiony, żeby w ogóle mnie zauważyć. Prosiłem mamę, żeby przyszła trochę wcześniej z pracy, bo mam już dosyć wiecznego wyczekiwania na kolację. Nie spełniła jednak mojej prośby.
Nigela wyrzucono dzisiaj ze szkolnej stołówki, bo pomstował na sznycel zapiekany w cieście: "Pełno cholernego ciasta, a sznycla ani śladu", powtarzał. Uważam, że pani Leech słusznie go wyrzuciła, w końcu wykrzykiwał to przy wszystkich pierwszoklasistach. My z trzeciej klasy musimy dawać przykład. Pandora przygotowała petycję protestacyjną w sprawie sznycla. Ja nie podpiszę.
Dzisiaj dzień Dobrych Samarytan. Musiałem wobec tego iść do Berta Baxtera. Ominęła mnie klasówka z algebry! Cha, cha, cha! Bert dał mi kawałek pokruszonej skały ze Skegness i przyznał, że mu przykro z powodu telefonu do szkoły ze skargą w sprawie sekatora. Oświadczył, że czuł się samotny i chciał usłyszeć ludzki głos. Gdybym był najsamotniejszą osobą na calusieńkim świecie, nigdy bym nie zadzwonił do naszej szkoły! Wolałbym raczej zegarynkę, odzywa się, co dziesięć sekund.
