
– Przyjechał po mnie, Rob – powiedziała podekscytowanym tonem. – Wiedziałam, że przyjedzie!
– Nie bądź niemądra, Eufemio – odparł ostrym tonem chłopak. – Gdyby Anglik przyjechał cię poślubić, zrobiłby to jak trzeba. On wie, że pójdziesz z nim i bez przysięgi.
Eufemia Hamilton zmarszczyła brwi.
– Masz rację – powiedziała z wolna, jakby nie chciała przyznać mu racji. Oczy zalśniły jej złością. -Niech go szlag, Rob! – Była bliska łez. – Niech diabli wezmą jego czarną duszę do piekła! Odeślij go.
– Łatwo ci mówić – odparł Robert cicho. – Tylko ty możesz go teraz odesłać do diabła.
– Nie wyjdę do niego – rzuciła opryskliwie. Chłopak schwycił ramię siostry w silnym uścisku i powiedział głosem więcej niż groźnym, nieznanym
Eufemii, który sprawił, że wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia:
– Może i jestem od ciebie młodszy, droga siostro, ale jestem głową rodu i nakazuję ci mnie usłuchać! Swoim niegodnym zachowaniem narażasz życie nas wszystkich. Nakazuję ci zakończyć ten bezwstydny proceder jeszcze dzisiejszej nocy, nim o wszystkim dowie się hrabia. Zrozumiałaś, mnie, Eufemio?
– Tak – szepnęła.
– Chodź więc ze mną do twego kochanka. Czeka na ciebie w bibliotece.
– Ty nie idziesz?
– Nie, jeśli tego nie chcesz, droga siostro. Potrząsnęła przecząco głową.
– Upnij więc włosy i stań przed tym człowiekiem, nim jego żołnierze zaczną plądrować stajnie i obory.
– On woli, kiedy mam włosy rozpuszczone, Rob, więc jeśli pójdę tak uczesana, napewno będzie bardziej uprzejmy – powiedziała i pośpiesznie wyszła z pokoju.
