— Jest już bezpieczna — odezwał się kowal. — I mamy dość koni. żeby wyciągnąć wasz wóz.

— Zelżało — zauważył Measure. — Deszcz przechodzi, a prąd już nie jest taki silny.

— Od razu się poprawiło, kiedy wasza żona zeszła na brzeg — stwierdził człowiek wyglądający na farmera. — Deszcz przechodzi, to pewne.

— Najgorszą pogodę przetrwaliście na wodzie — dodał kowal. — Ale już wszystko w porządku. Weź się w garść, jest jeszcze dużo roboty.

Dopiero wtedy Alvin przyszedł do siebie. Zauważył, że płacze. Dużo roboty, to fakt. Weź się w garść, Alvinie Millerze. Nie jesteś słabeuszem, żeby się rozczulać jak dziecko. Są ludzie, którzy stracili po tuzinie dzieci, a przecież żyli dalej. Ty miałeś dwanaścioro, a Vigor żył jak prawdziwy mężczyzna, choć nie zdążył się ożenić i mieć własnych dzieci. Może Alvin szlochał, gdyż Vigor zginął tak szlachetnie; może płakał, bo zginął tak nagle.

David dotknął ramienia kowala.

— Zostawcie go na chwilę — szepnął. — Niecałe dziesięć minut temu woda porwała naszego najstarszego brata. Zaplątał się w niesione prądem drzewo.

— Wcale się nie zaplątał — rzucił ostro Alvin. — Skoczył na to drzewo, żeby ratować wóz i twoją matkę, która była w środku. A rzeka mu odpłaciła. Właśnie tak: ukarała go.

— Uderzyło nim o tamten głaz — wyjaśnił cicho Calm. Wszyscy spojrzeli. Kamień wyglądał tak niewinnie… nie było nawet śladów krwi.

— Hatrack ma paskudny charakter — stwierdził kowal. — Ale jeszcze nigdy nie widziałem jej równie wzburzonej. Przykro mi z powodu waszego chłopaka. Niżej jest takie szerokie zakole, gdzie z pewnością się zatrzyma. Wszystko, co porwie rzeka, tam właśnie zostaje. Kiedy przejdzie burza, możemy pójść i przynieść jego… przynieść go z powrotem.



19 из 222