– Jaki ty jesteś dobry!

Christer omal nie powiedział „tak”, ale w porę ugryzł się w język.

– Tacy po prostu jesteśmy – oświadczył z dumą. – I nic tego nie zmieni. Ale zaczyna się już robić chłodno. Nie możesz się przeziębić.

Wstała bardzo niechętnie.

– Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. Moje życie będzie teraz jeszcze bardziej puste!

Chłopiec także był tego zdania.

– Mógłbym do ciebie napisać!

Zrazu rozjaśniła się, ale zaraz na jej drobnej, delikatnej buzi odmalował się smutek.

– Nie, to niemożliwe. Oni czytają moje listy i znów zasypaliby mnie oskarżeniami, których ciągle muszę wysłuchiwać. Pewnie też nie pozwolą mi przeczytać twojego listu. Ale może ja mogłabym napisać do ciebie?

– O, tak! – zawołał Christer. – Koniecznie! Musisz mi opowiedzieć, jak się miewasz i czy złe sny przestały cię dręczyć. Ale… Właściwie nie wiem, jak nazywa się to miejsce, do którego mamy się przeprowadzić. Leży na południe od Sztokholmu, to wszystko.

– A ja mieszkam na północ od miasta. Ale czy nie mogłabym wykorzystać twojego starego adresu?

– Ach, oczywiście. A stamtąd prześlą mi twój list.

Podał jej dokładny adres, a dziewczynka powtórzyła go kilka razy, by niczego nie zapomnieć. Oboje podniesieni na duchu powędrowali z powrotem do domu. Widzieli przed sobą wspólną przyszłość.

Christer pomógł Magdalenie wejść przez okno do pokoju. Dziewczynka, dziękując mu za wszystko, wyciągnęła do niego ręce. Ucałował je delikatnie, naśladując eleganckich panów. Magdalena westchnęła uszczęśliwiona i szepnęła:

– Mój przyjaciel!

Konsul Julius Backman z wyczekiwaniem spoglądał na lekarza.

– No i jak?

Rozmowa ta odbywała się już następnego dnia. Doktor przez chwilę obracał w palcach cygara, zerkając z ukosa na wielkiego, otyłego mężczyznę.

– Dzisiaj wydawała się jakby bardziej radosna, bardziej otwarta. Wyjdzie z tego.



16 из 194