On chyba nie może być chory, pomyślała.

Bo też i wcale tak nie było. Za chłopcem podążał dorosły mężczyzna, poruszający się o kulach.

– Ależ, Christerze! – powiedział karcąca, ale Magdalena dosłyszała nutkę wesołości pobrzmiewającą w jego głosie. Jej samej z trudem udawało się zachować powagę, z całej siły musiała zaciskać usta, by nie wybuchnąć śmiechem.

Ale wyraz oczu ją zdradził. Chłopiec, Christer, dostrzegł ją i wymienili rozbawione spojrzenia. Nie zwracał uwagi na oburzoną gromadkę i patrzył na Magdalenę z wyraźnym uwielbieniem.

– Ach, ojcze! Ojcze, popatrz tylko! Czy widziałeś kiedyś w życiu coś piękniejszego? Wydaje mi się, że ją kocham!

– Ależ, Christerze! – powtórzył ojciec, a Magdalena nabrała pewności, że to wyrażenie towarzyszyło chłopcu przez całe życie. – Kochany Christerze, nie wolno się tak zwracać do młodej damy. Proszę wybaczyć mojemu synowi, panienko, jest z natury impulsywny, ale niech mi panna wierzy, nikomu nie chce wyrządzić krzywdy.

Magdalena stała niby wmurowana, nie mogła się poruszyć ani odezwać. Była jakby zaczarowana przez dwu nowo przybyłych. Oczy ojca, spoglądające tak życzliwie. A chłopiec… Zwracał się do ojca na „ty”. Magdalenie nigdy nie pozwolono by na taką poufałość!

Gdzieś w podświadomości od dawna już słyszała uporczywie drażniący, surowo zagniewany głos:

– Magdaleno! Magdaleno! Czy przyniesiesz wreszcie tę parasolkę majorowej, czy nie?!

Z premedytacją postanowiła jednak zignorować stryja Juliusa. Pragnęła mieć tę chwilę wyłącznie dla siebie, nawet jeśli później przyjdzie jej ponieść karę.

Ale nie mogła już dłużej tak stać. Rzuciwszy ostatnie nieśmiałe spojrzenia na Christera, pobiegła tam, gdzie oczekiwał ją mały, prywatny dzień sądu.

– Przepraszam, ojcze, ale na widok wózka nie mogłem się powstrzymać – usłyszała za sobą.

Jak należało się spodziewać, wymierzono jej karę: zakazano opuszczać pokój. Stryj Julius, chcąc jeszcze bardziej upokorzyć Magdalenę, mocno złapał ją za włosy przy uchu i na oczach przypatrujących się temu z gniewną satysfakcją gości uzdrowiskowych poprowadził do środka.



4 из 194