I co właściwie zrobił tej istocie, która jest dla niego kimś najdroższym na świecie? Najpierw próbował połączyć ją z Mortenem, Boże, jak mógł być taki głupi? A teraz? Teraz nikt nie wie, czym to się może skończyć.

Siedział tak i czuł, że samotność boleśnie rozrasta się w jego piersi. Wielkie szpony drapieżnego ptaka drą ciało aż do kości, szpony strachu i bólu, trudnej do zniesienia izolacji…

Owa wewnętrzna samotność, którą każdy człowiek w sobie nosi, samotność, którą odczuwa się nawet w gronie wesołych przyjaciół, zawsze u Jordiego była wyjątkowo silna. Od dzieciństwa pustoszyła jego serce i sprawiała dotkliwy ból. Za wszelką cenę chciał się jej pozbyć, bo odbierała mu całą radość i wolę życia, tak niezbędną, by mógł chronić młodszego brata Antonia, pomagać mu, a później pomagać również Mortenowi i teraz Unni. Ale wewnętrzny smutek, poszukiwanie bratniej duszy, która potrafiłaby zrozumieć i współczuć, trwał w nim zawsze. Nigdy nie potrafił się od niego uwolnić.

No a po tym jak cztery lata temu zawarł pakt z rycerzami, znalazł się jak najdosłowniej poza kręgiem ludzkiego ciepła i wspólnoty.

Wiedział, że właściwie powinno to już tak pozostać. Rycerze jednak zdawali się nie mieć nic przeciwko temu, że Jordi przyłączył się do brata i jego przyjaciół. Zdawali sobie przecież sprawę, że czas ucieka teraz strasznie prędko, więc wszystkie środki muszą być dozwolone. Akceptowali grupę jako całość w walce z czasem i mnichami oraz współczesnymi przestępcami, sabotującymi wszystko, do czego rycerze dążyli.

Unni leżała spokojnie, zdawało się, że śpi głęboko. Tylko jedna powieka jej drgnęła, ale tak szybko, że ledwie zdążył to zarejestrować.

Myśli Jordiego powędrowały do czasów minionych, pojawiły się wspomnienia. Wrócił do okresu, kiedy osieroceni przez rodziców bracia mieszkali u dziadków ze strony matki, w Hadeland. Miał dwanaście lat, gdy posunięty już w latach dziadek, Adam Eng, zabrał go w podróż. Mieli odwiedzić islandzkiego przyjaciela dziadka, obaj panowie przez wiele lat pracowali razem. Wraz z pieniędzmi na podróż przyszło zaproszenie dla chłopców. Antonio jednak zachorował, złożyła go ciężka grypa, pojechał więc tylko Jordi.



16 из 163