
Jasne jednak było, że istnieje jakaś zła istota, która gdzieś się ukrywa.
W końcu pogłoski dotarły i na Grastensholm. Ale Niklas, który gospodarował teraz na dworze, nie poświęcał im wiele uwagi. Takie przesądne gadki ciągle krążyły dokoła.
W ostatnich latach na dworach zaszły wielkie zmiany.
Ojciec Niklasa, Andreas, nadal zajmował się Lipową Aleją, ale Eli już nie żyła. Stary Brand wyszedł kiedyś na burzę śnieżną i potem przez całą zimę walczył z chorobą, która zaległa mu w piersiach, aż w końcu musiał się poddać. Wdowcem został także Mattias na Grastensholm. I znów potwierdziła się stara, znana prawda. Ród Ludzi Lodu należał do długowiecznych, dlatego jego członkowie skazani byli na dożywanie swoich dni w samotności. Mattias szczerze radował się faktem, że jego córka Irmelin wraz z zięciem Niklasem zdecydowali się z nim zamieszkać, on bowiem nigdy nie był prawdziwym gospodarzem. A dopóki Andreas zajmował się Lipową Aleją, wszystko szło tam dobrze.
Kaleb był wyjątkiem od reguły, że późnego wieku dożywali tylko Ludzie Lodu. Po tym, jak Villemo przeniosła się do Szwecji ze swoją rodziną, on i Gabriella zostali na Elistrand sami.
Członkowie rodu zebrali się na wielkim zjeździe, by zastanowić się nad przyszłością. Na dwóch dworach nie było dziedziców, stwierdzono więc, że Alv, syn Irmelin i Niklasa, z czasem stanie się majętnym człowiekiem. To on właśnie przejąć miał odpowiedzialność za Lipową Aleję i Grastensholm, a także zarządzać Elistrand w imieniu syna Villemo, Tengela, który powinien zostać w Szwecji. Wszystko to naturalnie stać się miało, gdy starsze pokolenie wycofa się z czynnego życia.
Także w Szwecji Mikael został sam. Na swój sposób żałował Anette, ale z drugiej strony doskonale czuł się z synem Dominikiem i synową Villemo, a zwłaszcza z wnukiem, Tengelem III. Po tym, jak ucichły neurotyczne narzekania Anette, rodzina bardzo się ze sobą związała.
