

Lucy Gordon
Sprawa honoru
Rozdział 1
W marzeniach ujrzał twarz, której obraz prześladował go od lat: twarz młodej kobiety o jasno-brązowych włosach i wielkich, poważnych oczach. Widywał ją ożywioną młodzieńczym entuzjazmem i pełną pogardy. A raz, przez krótką, niezapomnianą chwilę wydało mu się, że dostrzegł, jak rozjaśnia ją nagłe, niewypowiedziane uczucie – to samo, które przepełniało jego serce.
– Serena… – Carlo głośno wypowiedział jej imię i na ten dźwięk wizja zniknęła. Znów był w swoim eleganckim biurze w samym sercu Rzymu. W dłoni nadal trzymał telegram, który przyszedł zaledwie kilka minut temu. Kilka zwięzłych, oficjalnych słów oznajmiających, że jego żona, Dawn, zmarła nagle w Anglii.
Przedwczesna śmierć pięknej, pełnej życia kobiety wstrząsnęła Carlem. Po chwili początkowy szok minął, zastąpił go smutek. Carlo przypomniał sobie, jak niegdyś zadurzył się w Dawn po uszy – i jak się to skończyło. Na jego młodzieńcze uczucie odpowiedziała chciwością, przebiegłością i zdradą. Jego miłość nie wytrzymała tej próby. Pozostała tylko pustka i determinacja, by utrzymać jakoś to nieudane małżeństwo. Dla dobra córki.
A teraz Dawn odeszła, zaś jej kuzynka Serena wolała przesłać mu telegram niż zadzwonić. Nie mogła jaśniej wyrazić, jak bardzo nadal go nienawidzi.
Zadzwonił do Anglii. Telefon odebrała nie znana mu kobieta.
– Nazywam się Carlo Valetti – powiedział. – Chciałbym mówić z panną Fletcher.
Usłyszał, jak kobieta powtarza jego słowa. Po dłuższej chwili w słuchawce usłyszał:
– Serena Fletcher. Słucham.
Przez telefon jej głos wydawał się niższy, poza tym jednak brzmiał zupełnie tak, jak go Carlo zapamiętał: swobodnie i pewnie, lecz z dźwięczącą gdzieś zmysłową nutą, która tak bardzo na niego działała.
– Właśnie otrzymałem twój telegram – wyjaśnił. – Proszę, powiedz mi, co się stało.
