Senne miasteczko leżało w samym sercu angielskiej równiny, otoczone łagodnymi wzgórzami. W innych okolicznościach Carlo mógłby zachwycić się atmosferą spokoju i pięknem okolicy, teraz jednak z irytacją przyjął fakt, że pociąg zatrzymywał się w odległości trzydziestu kilometrów od celu jego podróży. Musiał wypożyczyć samochód i oczywiście zabłądził.

Wreszcie dotarł na miejsce, wyczerpany i zły, by ujrzeć Dawn wyciągniętą na hamaku w ogrodzie obok wielkiego, starego domu. Jego żona uniosła wzrok i uśmiechnęła się, nie do niego jednak, lecz ciesząc się z własnej przebiegłości – tak łatwo zwabiła go przecież do Anglii.

– Kochanie, myślałam, że już nigdy się nie zjawisz – powiedziała.

– Gdzie jest Louisa? – spytał natychmiast.

Dawn wzruszyła ramionami.

– Przypuszczam, że Serena gdzieś ją zabrała.

– Przypuszczasz?! Nie wiesz nawet, gdzie jest twoja córka, i zupełnie się tym nie przejmujesz?

– A powinnam? Jeśli nie jest z Serena, to pewnie siedzi u dziadków. Wszyscy ją uwielbiają.

– Wszyscy, oprócz jej matki – stwierdził ponuro.

– Jesteś niesprawiedliwy. Wczoraj spędziłam bardzo męczący dzień kupując jej ubrania w uroczym dziecięcym butiku. A ona, zamiast się ucieszyć, zaczęła płakać i narzekać, aż w końcu musiałam odprowadzić ją do domu.

– Ona ma trzy lata – przypomniał jej Carlo. – Nie nauczyła się jeszcze, że drogie stroje dają szczęście i mam nadzieję, że nigdy nie będzie tak uważać.

Dawn jęknęła.

– O Boże, tylko nie to. Kolejna kłótnia o moje rachunki.

– Nie przyjechałem tu, żeby się kłócić. Chcę zabrać Louisę i wrócić prosto do domu – oświadczył twardo.

– To byłoby bardzo nieuprzejme i okrutne w stosunku do moich dziadków. Nie sądzę jednak, abyś się tym przejmował – stwierdziła omdlewającym tonem.

– Nie mam zamiaru być nieuprzejmy… – zaczął, lecz urwał na widok Louisy, wyłaniającej się spomiędzy drzew niewielkiego zagajnika, sąsiadującego z ogrodem. Oniemiały ze szczęścia rozłożył ramiona, a ona z radością podbiegła do niego. Przez moment zapomniał o wszystkim tuląc ją do siebie i napawając się dźwiękiem jej głosu.



6 из 114