Czekał aż wróci. Rzuciła ręczniki na podłogę przed drzwiami, po czym podeszła do łóżka by poprawić błękitną pościel.

Uważnie złożyła kapę w lewym rogu łóżka, formując idealnie równy trójkąt. Zauważył, że jest zadowolona z rezultatu. Jemu też się podobało.

Poruszyła się jak błyskawica. Ledwo kątem oka dostrzegła za plecami jakiś ruch, był już na niej. Krzyczała, przeraźliwie, głośno, bez przerwy ale pokoje w Palace były dźwiękoszczelne.

Chciał, żeby krzyczała. Wprawiła go tym w dobry nastrój. Miło pracować w takich warunkach.

Próbowała wydobyć służbowy biper z kieszeni fartuszka ale wykręcił jej rękę. Szarpną tak mocno, że dziewczyny krzyk przeszedł w agonalne skomlenie.

– No nie, tym się bawić nie będziemy.- Odebrał jej biper ii rzucił pod ścianę.- Nie spodoba ci się- ostrzegł-ale przecież nie w tym rzecz. Najważniejsze że ja to lubię.

Zacisnął dłonie na jej szyi i podniósł ją z podłogi. Była lekka, nie ważyła nawet 50 kilogramów. Trzymał ja w górze aż z braku tlenu zawisła bezwładnie w jego rękach.

Miał przy sobie strzykawkę ze środkiem uspokajającym, na wszelki wypadek ale przy tak drobnej kobiecie wydawała się zbyteczna.

Kiedy puścił ofiare, upadła na kolana. Zatarł z zadowoleniem ręce i uśmiechnął się promiennie.

– Muzyka- wydał polecenie.

Z głośnika popłynęła zaprogramowana specjalnie na tą okazję aria z Carmen.

Upojne, pomyślał, nabierając w płuca powietrza jak gdyby chciał w ten sposób poczuć zapach dźwięków.

– No to do roboty.

Pogwizdywał, bijąc ją. Nucił, kiedy gwałcił. Zanim ją udusił zaczął śpiewać.

1

Śmierć ma wiele różnych twarzy, a śmierć gwałtowna dodatkowo kryje się za maską. Zadanie polega na odkryciu jej prawdziwego oblicza. Dopiero wtedy można wymierzyć sprawiedliwość.



3 из 309