– Aktorzy- mruknęła Eve.

– Jesteś uprzedzona. No, w każdym razie – mówił, prowadząc żonę przez salę- Magda Lane nie jest zwyczajną aktorką. To żywa legenda. Pięćdziesiąt lat w show-biznesie. Wiesz, że tylko nieliczni potrafią tego dokonać. Przetrwała wszystkie mody, style i zmiany na stołkach w przemyśle filmowym. Talent to za mało by odnieść sukces. Do tego potrzebny jest kręgosłup.

Eve po raz pierwszy widziała w oczach męża taki zapał. Rozbawił ją.

– Nie daje ci spokoju, co? – zapytała z uśmiechem.

– Od lat. Kiedyś, jako dzieciak, jeszcze w Dublinie, musiałem na chwilę zniknąć z ulicy. No wiesz, miałem w kieszeni kilka portfeli i cudzych drobiazgów, a po piętach dreptała mi policja.

Jej niemalowane usta wykrzywiły się w ironicznym uśmiechu.

– Chłopcy zawsze pozostają chłopcami.

– Cóż, tak bywa. Przypadkiem trafiłem do kina. Miałem chyba z osiem lat albo coś koło tego. Siedziałem w ciemnej Sali, czekając aż idiotyczny kostiumowy film zanudzi mnie na śmierć. I wtedy po raz pierwszy zobaczyłem Magdę Lane. Grała Pamelę w „Złamanej Olumie”.

Wskazał dłonią androida, replikę aktorki, odzianego w śnieżnobiałą suknię balową, ozdobioną lśniącymi kamieniami. Android wdzięcznie przechadzał się między gośćmi, z gracją dygał i wachlował się połyskującym białym wachlarzem.

– Jak, u diabła, ona się w tym poruszała? – zastanawiała się Eve.- To musi ważyć tonę.

Nie mógł się nie roześmiać. Jego żona, jak zwykle, dostrzegła tylko niedogodności, ignorując majestatyczny przepych kreacji.

– Podobno 30 funtów. Mówiłem ci, że ona ma kręgosłup. Właśnie ten kostium miała na sobie, kiedy ujrzałem ją po raz pierwszy. Przez godzinę nie pamiętałem o bożym świecie. Zapomniałem, gdzie jestem, kim jestem, nie czułem głodu, nie bałem się że po powrocie do domu dostanę lanie, jeśli się okaże, że portfele nie SA wystarczająco grube. Oszalałem na jej punkcie.- Nie przerywając opowieści, rozglądał się po Sali, od czasu do czasu posyłał uśmiech lub machał na powitanie znajomym.- Tamtego lata widziałem ten film jeszcze cztery razy. Nawet płaciłem za wejście. To znaczy raz kupiłem bilet. Od tej pory, zawsze kiedy chciałem zapomnieć o problemach, szedłem do kina.



7 из 309