
– Świecidełka to niezupełnie to określenie o które nam chodzi. Magda Lane wystawia na aukcję niewątpliwie najwspanialszą kolekcję dzieł sztuki, biżuterii i pamiątek.
– Pewnie. I spodziewa się na tym nieźle zarobić.
– Właśnie na to liczę. Za zorganizowanie tego pokazu, zapewnienie bezpieczeństwa i przeprowadzenie licytacji Roarke Industries dostanie z tego ładną sumkę.- Czujnie rozglądał się po Sali, obserwował, jak gdyby to on a nie żona, pracował w policji.-Samo jej nazwisko wystarczy aby cena na otwarciu przebiła wartość tych cacek. Idę o zakład, że dostanie co najmniej dwa razy więcej niż to wszystko warte.
W głowie się nie mieści, pomyślała Eve, to jakiś absurd.
– Myślisz że ludzie ot tak po prostu, dadzą pół miliarda za przedmioty należące do kogoś innego?
– Oczywiście. Przez zwykły sentyment.
– Jezu Chryste.- Eve pokręciła z niedowierzaniem głową.- Przecież to tylko przedmioty. No ta.- Machnęła ręką.- Zapomniałam z kim rozmawiam. Z królem przedmiotów.
– Dziękuję kochanie. – Postanowił przemilczeć fakt, że sam ma na oku kilka drobiazgów dla siebie i dla żony. Na dyskretny znak dłonią pojawił się przy nich kelner niosąc tacę z szampanem w smukłych kryształowych kieliszkach. Roarke wziął dwa, jeden podał żonie.- Jeżeli zbadałaś już system zabezpieczeń, może zrobisz sobie przerwę i trochę się zabawisz?
– A kto twierdzi, że tego nie robię?- Wiedziała, że tego wieczoru nie jest policjantką, lecz jego żoną, a to oznacza podawanie ręki, poklepywanie po plecach i uśmiechanie się do gości. Ale najgorszymi torturami, według Eve, było prowadzenie niezobowiązujących rozmów towarzyskich.
Znał ją jak samego siebie. Podniósł jej dłoń i pocałował.
– Jesteś dla mnie zbyt dobra.
– Nie zapominaj o tym.- Wypiła łyk szampana. – No to z kim mam rozmawiać?
– Myślę że zaczniemy od kobiety wieczoru. Pozwól że przedstawię cię Magdzie. Na pewno się polubicie.
