„Chociaż… — przypomniał sobie Enoch — bywały wyjątki. Ten podróżny ze zbiornika parę lat temu, z układu Hydry (a może z Hiadesa?)” Enoch przesiedział z nim całą noc i nieomal zapomniał wysłać go na czas w drogę. Przez kilka godzin przędli nić wzajemnego porozumienie (nie używali słów), zderzając się ciałami. Krótki czas, który mieli do dyspozycji, wypełnili tworzeniem poczucia wspólnoty, a może nawet braterstwa. Przybysz (nie wyjaśnili, jakiej był płci) już nie wrócił. „Tak zwykle bywa — pomyślał Enoch. — Niewielu powraca. Zdecydowana większość bywa tu tylko przejazdem.”

Podróżny ten pozostał u niego czarno na białym. Podobnie jak wszyscy błogosławieni, których Enoch opisał. Zapisanie tamtego spotkania zajęło mu prawie cały następny dzień; schylony nad biurkiem notował: wszystkie usłyszane opowieści, migawki z dalekiego, pięknego i zwodniczego świata (zwodniczego, gdyż tak wiele było w nim rzeczy niezrozumiałych), całe ciepło i przyjaźń powstałe między nim a ową bezkształtną, poskręcaną, brzydką istotą z innego świata. Kiedy tylko zechce, każdego dnia może zdjąć dziennik z półki i przeżyć tę noc jeszcze raz. Jednak nigdy tego nie uczynił. „Dziwne — pomyślał. — Po prostu nie ma na to czasu.” Nie mógł znaleźć czasu na przerzucenie kartek i przeczytanie choćby części swoich zapisków dokonanych w ciągu lat.

Odwrócił się od przekaźnika i przetoczył pojemnik numer 3 na miejsce pod materializatorem, starannie go ustawił i przymocował. Przyciągnął wąż, a następnie wcisnął liczbę 27 na selektorze. Napełnił zbiornik i puścił rurę; wąż wrócił na swoje miejsce w ścianie. Podszedł do przekaźnika, skasował zapis na płytce i wysłał potwierdzenie, że wszystko przygotowane do przyjęcia podróżnego z Thubana. Otrzymał potwierdzenie z drugiego końca; ustawił urządzenie na zero, gotowe do odbioru.



17 из 176