— Tutaj statek kurierski Korpusu Thromasaggar — odezwał się oficer z mostka. — Mamy zamiar zadokować na krótko, aby wysadzić jednego pacjenta i lekarza. Pacjent i załoga reprezentują ziemski typ DBDG. Pacjent może chodzić, w trakcie rekonwalescencji, bez pilnej potrzeby opieki lekarskiej. Lekarz to ciepłokrwisty tlenodyszny DCNF bez specjalnych wymagań środowiskowych dotyczących temperatury, ciążenia czy ciśnienia atmosferycznego.

— Poczekajcie chwilę — powiedziała obrzydliwa istota i na ekranie ponownie pojawił się obraz Szpitala.

Cha pomyślała, że to o wiele milszy widok.

— Co to było? — spytała Kontrolera. — Wygląda jak… scroggila, jeden z gryzoni mojej planety.

— Wiem, widziałem je na obrazkach — odparł oficer, wydając dziwne szczekliwe odgłosy, które u tych istot oznaczały rozbawienie. — To nidiański DBDG. Ma masę równą prawie połowie masy człowieka i bardzo podobny metabolizm. Należy do zaawansowanego technologicznie gatunku o bogatej kulturze, zatem podobieństwo do przerośniętego gryzonia jest mylące. Nauczysz się niebawem współpracować ze znacznie bardziej osobliwymi stworzeniami…

Przerwał, gdy Nidiańczyk znowu pojawił się na ekranie.

— Kierujcie się oznaczeniami o kodzie niebieski—żółty — niebieski — oznajmił. — Pacjenta i lekarza wysadźcie w śluzie sto cztery, a potem przesuńcie się za znakami o kodzie niebieski — niebieski — biały do osiemnastki. Na majora Chianga i Sommaradvankę będzie czekać już nasza delegacja.

Ciekawe, w jakim składzie? — pomyślała Cha.

Dowódca przekazał jej wcześniej wiele informacji o Szpitalu, jednak większość z nich brzmiała wręcz niewiarygodnie. Gdy krótko potem weszli do przedsionka śluzy, nadal nie docierało do niej, że gładka, sięgająca obu stojącym obok ludziom do pasa półkula to nie mebel, ale jeszcze jedna inteligentna istota.



2 из 215