— Dziękuję.

Gdy potrawy się pojawiły, najokazalsza z nich wyglądała jak kawał tasam, pachniała jednak niczym pieczone cretsi, a po nadgryzieniu kawałeczka z rogu okazało się, że również smakuje jak pieczone cretsi. Cha uświadomiła sobie nagle, że jest głodna.

— Czasem zdarza się, że danie spożywane przez innych przy stoliku, albo nawet sami współbiesiadnicy, odbierają nam swoim wyglądem apetyt — ciągnął Braithwaite. — W takich wypadkach przyjęło się patrzeć wyłącznie na swój talerz. Możesz tak zrobić, nie poczujemy się urażeni.

Zrobiła, jak sugerował, i zamknęła resztę oczu. Co rusz wszakże zerkała jednym z nich na Ziemianina, który ciągle ją obserwował, chociaż z jakiegoś powodu udawał, że wcale tego nie robi. Myślami wróciła na Sommaradvę, do incydentu z dowódcą statku, przypomniała sobie podróż i powitanie w Szpitalu. Zdała sobie sprawę, że nadal nie może się pozbyć podejrzliwości ani irytacji.

— Co do silnych emocji — odezwał się zaraz Danalta, który najwyraźniej miał ochotę podjąć przerwany przy wejściu wykład — czy masz coś przeciwko omawianiu spraw prywatnych lub zawodowych w obecności obcych?

Chiang wznosił właśnie do otworu gębowego kęs czegoś, co było kiedyś żywym stworzeniem. Zatrzymał rękę w pół drogi.

— Na własnej planecie wolą wiedzieć, co inni o nich myślą. Co więcej, uważają, że obecność rozgarniętego świadka podczas takich dyskusji bywa pomocna.

Braithwaite zajął się swym odrażającym posiłkiem i świata poza nim nie widział. Cha Thrat poczuła się lekko dotknięta i ignorując wszystko inne, spojrzała na zmiennokształtnego.



8 из 215