Dennis wzruszył ramionami.

— Udało mi się poważnie zawęzić problem. Coś jest nie w porządku z tą częścią zevatronu, która znajduje się w świecie anomalnym — z mechanizmem powrotnym. Być może jedynym sposobem jest naprawienie tego uszkodzenia od drugiej strony.

W tym momencie uświadomił sobie, jaką cenę Marcel Flaster najpewniej wyznaczy za umieszczenie go na czele Pierwszego Laboratorium. Jeżeli nie znajdzie sposobu naprawy stąd, z tego końca, być może będzie musiał przejść przez komorę i usunąć uszkodzenie mechanizmu powrotnego od tamtej strony.

Jeszcze się nie zdecydował, czy ta myśl go podnieca czy paraliżuje.

— Flasteria — powiedział Brady.

— Słucham? — spytał Dennis, mrugając.

— Nazwaliśmy tę planetę Flasteria, Nuel.

Dennis przez chwilę usiłował wymówić tę nazwę, potem się poddał. „Do diabła z waszymi nazwami.”

— Nie jest to w każdym razie zbyt wielkie odkrycie — kontynuował Brady. — Ja już ustaliłem, że to mechanizm powrotny uległ uszkodzeniu.

Dennisa zaczynało denerwować pozerstwo tego faceta. Wzruszył ramionami.

— Oczywiście, że ustaliłeś. Tylko ile czasu ci to zajęło? Gdy twarz Brady’ego poczerwieniała, wiedział, że trafił w sedno.

— Nieważne — powiedział, wstając i otrzepując dłonie. — Chodźmy, Brady. Weź mnie na wycieczkę po swoim zoo. Chcę wiedzieć nieco więcej o tym świecie, jeżeli oczekuje się ode mnie, że przejdę na drugą stronę i złożę tam wizytę.


* * *

Ssaki! Schwytane zwierzęta były oddychającymi powietrzem czworonogimi, owłosionymi ssakami!

Przyjrzał się dokładniej jednemu z nich, przypominającemu niewielką fretkę i przeprowadził pobieżne, pamięciowe porównanie.



12 из 317