Główne generatory były wciąż te same, podobnie jak stare sondy rzeczywistości, pracowicie nastrojone przez niego i doktora Guinasso jeszcze na początku ich prac. Flaster i Brady nie ośmielili się przy nich manipulować.

Jednak wprowadzili tu tak dużo nowego ekwipunku, że ogromne jak hala fabryczna Pierwsze Laboratorium niemal pękało w szwach. Choćby kolumn do elektroforezy było tu tyle, że zdołałyby one rozłożyć na czynniki pierwsze prowansalską zupę rybną.

Większą część pomieszczenia zajmował sam zevatron. Ubrani w białe kitle technicy chodzili po kładkach wzdłuż jego szerokiego oblicza, bezustannie coś regulując i dostrajając.

Gdy Dennis pojawił się w laboratorium, większość techników zeszła na dół, żeby go przywitać. Najwyraźniej odczuli ulgę, widząc go tu z powrotem. Klepanie po plecach i uściski dłoni prawie przez godzinę nie pozwalały mu zbliżyć się do ukochanego urządzenia, doprowadziły także niemal do białej gorączki Bernalda Brady’ego.

Gdy wreszcie Dennis był w stanie przystąpić do pracy, skupił uwagę na dwóch ogromnych sondach rzeczywistości. W miejscu, w którym one się stykały, głęboko wewnątrz maszyny, znajdował się niewielki obszar nie istniejący ani dokładnie tutaj, ani też gdziekolwiek indziej. Ten anomalny punkt przestrzenny mógł być przesuwany między Ziemią a Gdziekolwiek, zależnie od tego, która sonda dominowała.

Sześć miesięcy temu w tym miejscu znajdowała się niewielka śluza, za pomocą której mogły być pobierane próbki purpurowych mgieł i dziwnych chmur pyłowych, odkrytych przez doktora Guinasso i Dennisa. Od tamtego jednak czasu została ona zastąpiona przez dużą, opancerzoną komorę powietrzną.

Pracując w pobliżu ciężkiego włazu, Dennis zdał sobie sprawę, że wystarczy przez niego przejść, żeby się znaleźć w innym świecie! To było dziwne uczucie.

— Ciągle błąkasz się po omacku, Nuel?

Dennis podniósł wzrok. Małe usta Bernalda Brady’ego sprawiały wrażenie wiecznie wykrzywionych grymasem dezaprobaty. Brady otrzymał polecenie zobowiązujące go do współpracy, jednak najwyraźniej nie obejmowało ono uprzejmości.



11 из 317