Dodał jeszcze, że przedstawiona historyjka jest tak banalna, że przypomina kolejny odcinek Emergency Ward 10, popularnego wówczas serialu telewizyjnego. Porównanie mojej noweli do tego wytworu kultury masowej z całą pewnością nie było najszczęśliwszym pomysłem! Dowiedziałem się też, że jakkolwiek napisałem w niej słowo efficient aż na dwa sposoby, to w obu wypadkach błędnie. Były jeszcze inne wady, widoczne jedynie dla kogoś, kto bardzo chciał je znaleźć, niemniej wszystkie zostały poprawione w następnych częściach cyklu.

Jednak sam pomysł bardzo się Tedowi podobał. Zasugerował mi, abym go nie porzucał, chociaż wspomniał, że miał niedawno w tej właśnie sprawie telefon od zirytowanego Harry’ego Harrisona. Otóż Harry sam zamierzał napisać cykl czterech albo pięciu opowiadań dziejących się w takim właśnie otoczeniu i uważał to za wielce oryginalny pomysł. Przeczytawszy Sector General, nie zniechęcił się wprawdzie do końca, ale — jak powiedział Ted — jego zapał znacznie osłabł.

Ta ostatnia nowina nie na żarty mnie przeraziła.

Nie znałem jeszcze wówczas Harry’ego Harrisona, ale sporo o nim wiedziałem. Ceniłem go od czasu, gdy jako bardzo młody człowiek przeczytałem Skalnego nurka. Słyszałem też, że zdenerwowany nie oszczędza słuchu rozmówców i najbardziej ze wszystkiego przypomina wówczas pewien okaz fauny z Planety śmierci. A teraz co? Młody fan i początkujący zawodowiec, który ma jeszcze mleko pod nosem, poważył się „poważnie osłabić zapał” uznanego pisarza! Jednak Harry okazał się osobą uprzejmą i skłonną do wybaczania, gdyż nic złego mnie nie spotkało. W każdym razie jeszcze mnie nie spotkało…

Zapewne jest gdzieś taki świat alternatywny, w którym to Harry „osłabił mój zapał” i gdzie w księgarniach można ujrzeć półki pełne książek z cyklu o międzygwiezdnym szpitalu z nazwiskiem Harry’ego Harrisona na okładce. Gdyby ktoś wynalazł kiedyś machinę do odwiedzania światów równoległych, byłbym mu nadzwyczaj wdzięczny za wypożyczenie mi jej na kilka godzin. Wybrałbym się nią kupić te książki.



2 из 205