
Wyciągnęłam się na jego niepościelonym łóżku, na zimnej pościeli, Daniele położył się na mnie, popatrzył mi prosto w oczy i powiedział:
– Usiądź na mnie.
– Nie będzie mnie bolało kiedy będę na górze? – spytałam niemal z wyrzutem.
– A czy to ważne?! – krzyknął, nie patrząc na mnie.
Wdrapałam się na niego i pozwoliłam, by jego dzida wbiła się w środek mojego ciała. Odczułam niewielki ból, ale nie było to nic strasznego. Fakt, że czułam go w środku, wcale nie wywołał u mnie tego wstrząsu, którego się spodziewałam, wręcz przeciwnie. Jego członek powodował wewnątrz uczucie pieczenia i podrażnienia, ale czułam się w obowiązku pozostać z nim szczepiona.
Moje usta, napięte w uśmiechu, nie wydały żadnego jęku. Okazanie mu, że cierpię, byłoby wyrażeniem uczuć, których on nie chce znać. Chce korzystać z mojego ciała, nie chce poznać mego świata.
– No dalej, mała, nie zrobię ci krzywdy – powiedział.
– Dobrze, spokojnie, nie boję się. A czy ty nie mógłbyś być na górze? – spytałam z lekkim uśmiechem.
Zgodził się, wzdychając, i wskoczył na mnie.
– Czy coś czujesz? – spytał, gdy powoli zaczął się poruszać.
– Nie – odpowiedziałam, sądząc, że ma na myśli ból.
– Jak to nie? Czy to przez prezerwatywę?
– Nie wiem – ciągnęłam dalej – nie czuję żadnego bólu. Spojrzał na mnie z obrzydzeniem.
– Ty, kurwa, wcale nie jesteś dziewicą!
Nie odpowiedziałam od razu i patrzyłam na niego zszokowana.
– Jak to nie? Przepraszam, co masz na myśli?
– Z kim to zrobiłaś, co? – spytał, podnosząc się pospiesznie z łóżka i zbierając rozrzucone na podłodze ubrania.
– Z nikim, przysięgam! – powiedziałam głośno.
– Na dzisiaj koniec.
Pamiętniku, nie ma sensu opowiadać reszty. Poszłam sobie, nie mając nawet odwagi, by płakać lub krzyczeć, z ogromnym smutkiem, który ściskał mi serce i powoli je trawił.
